Które jak nazwać spór wiedli bogowie,
A skąd ognisko wszystkich nauk błyska:
O Pizystracie! Skarż śmiałe ramiona,
Co naszą córkę tuliły do łona».
Pan ten łaskawy i pełen słodyczy,
Z pogodną twarzą odrzekł białogłowie:
«Zaiste, skargi twej zasada płocha,
Cóż zrobim temu, który źle nam życzy,
Gdy potępiamy tego, co nas kocha?»
Potem widziałem, ludzie rozsrożeni,