Abym mógł drugich oświecić przez ciebie,
Ten jej na ziemi, drugi szuka w niebie».
Duch tchnął boleścią w głębokim westchnieniu
I tak jął mówić po krótkim milczeniu:
«Bracie, świat ślepy, zdradzasz mową własną,
Że stamtąd idziesz: wy, którzy żyjecie,
W niebie szukacie wszech przyczyn na świecie,
Jakby rzecz każda, jak wielka, tak mała,
Koniecznie z jego woli się ruszała:
Gdyby tak było, w złu, co was okala,