Jeśli cię kiedy w Alpach mgły zgęszczone

Nagle wilgotnym obłokiem nakryły,

Patrzałeś jak kret przez skórzaną błonę;

Mgła zaś gdy rzadziej swoje kłęby zwija,

Przez nią słoneczny blask słabo przebija;

A wyobrazisz, jak ja mimochodem

Ujrzałem słońce przed jego zachodem.

Tak równo z wodzem gdy stanąłem w kroku,

Na koniec z dymu wyszedłem obłoku

W chwili, gdy góry tej poziomsze skały795