Poczułem jakby od skrzydeł powiewu

Wiatr na mym czole801; głos mówił za nami:

«Błogosławieni, co wolni od gniewu!».

Promienie słońca uchodząc przed nocą,

Wstawały proste z brzegów widnokręga802,

Patrzą, już gwiazdy tu i tam migocą.

Odwago moja, gdzie jest twa potęga?

Myślałem w sobie, bo czułem, jak nogi

Mdlały pode mną na pośrodku drogi803.

Z mistrzem stanąłem, przebiegłszy te schody,