Chce sprawiedliwość, abyśmy naszemi

Oczyma lgnęli jak krety do ziemi.

Jak w nas łakomstwo miłość dobra studzi,

W zawiązku morząc współczucie dla ludzi,

Grzech ten gładzimy w sprawiedliwej męce.

Więźnie, związani za nogi i ręce,

Nim się gniew boży przebłaga widomie,

Póty tu będziem leżeć nieruchomie».

Ukląkłem, jeszcze nim mówić zacząłem,

Duch poczuł uchem znak uszanowania: