Gdy dawnych króli szczep usychał stary,
Prócz latorośli jedynej, Ludwika,
Który na pośmiech chodził w sukni szarej,
Odważnie rządu pochwyciłem wodze.
Tłum mnie przyjaciół wiódł po nowej drodze
I syna na tron wprowadziłem wdowi,
Z krwi jego wyszli pomazańce nowi.
Póki prowanckie846 wiano w moim domu,
Z krwi mej nie zdjęło przyrodnego sromu,
Zła, znacząc mało, nie robił nikomu.