W dzień nie ja jeden859, naszem gronem całem

Rozpamiętujem o cnotach z zapałem,

Lecz tu głos drugich nie wpadł ci do ucha».

Ledwośmy tego pożegnali ducha,

Skwapliwe naprzód pomykając kroki,

Góra aż do dna zadrżała opoki860;

Poczułem w sobie mimowolne drżenie,

Jako idący człowiek na stracenie.

Zaiste Delos nie drżał tak wstrząśniony861,

Gdy został gniazdem położnym Latony862,