Wobec mojego wodza twe pochwały
Same z lic moich uśmiech wywołały».
Stacyjusz zgiął się jak trzcina pochwiana,
Chcąc mego mistrza objąć za kolana.
A mistrz: «Stój, bracie, czyn twój jest złudzeniem
Bo i ja jestem takim jak ty cieniem».
A duch powstając: «Tu poznać masz porę,
Jaką miłością ja do ciebie gorę!
Gdy mimo nasze próżności niemałe,
Chciałem uścisnąć cień jak ciało stałe».