»Czegóż nie zbroi chciwość głodna złota883?«
Musiałbym toczyć głazy wpół schylony884,
Z potępieńcami biegając w przegony.
Wtenczas postrzegłem, że rozrzutnym szałem
Często zanadto dłoń mą otwierałem885:
I żalem, skruchą, w modlitwach przyczynnych,
Grzech ten zgładziłem jak i wiele innych.
Ileż głów łysych z grobów się podniesie
W straszny dzień Sądu tych, co zapomnieli,
Że grzech ten skruchą z swej by duszy zdjęli,