A gdy je ścinał miecz Domicyjana890,
Łzy moje z krwią ich mieszałem i płaczem.
Niosłem im pomoc, życie ich niewinne
Kazało zbrzydzić wszystkie sekty inne.
Wprzód nim pieśń moja wojujące Greki
Zaprowadziła nad tebańskie rzeki891,
Chrzest już przyjąłem, lecz dla głupiej trwogi
Długo pozornie czciłem fałszu bogi.
Za tę oziębłość z górą cztery wieki
Biegałem ciągle, nie zażywszy wczasu,