Jak strumień z góry wytryska nad błoniem,
Z głazu, co nasze zamykał nam iście,
Tryskała wilgoć i dżdżyła na liście.
Dwaj się poeci ku drzewu zbliżyli,
Wtem głos ze środka liści zaświergoce:
«Nie wam pożywać te piękne owoce!»
Znów głos w te słowa zaszumiał po chwili:
«Maryja więcej troszczyła się o to898,
Jak przyjąć gości sproszonych na gody,
Niż o swe usta łaknące, któremi