Z tyłu ja, cienie po przedzie szły razem,
A z ich rozmowy czerpałem naukę,
Poznając głębiej poezyi sztukę.
Rozmowę słodką przerwał widok drzewa897,
Którego owoc wonny i uroczy
Na środku drogi nęcił nasze oczy.
Jak jodła wierzchem, co w niebo powiewa,
Stopniowo zwęża gałęzi koronę;
Drzewo to rosło od ziemi zwężone,
Aby nikt, myślę, nie czepiał się po niem.