Patrz, ten najchudszy, jakby z krzyża zdjęty,

W ramionach swoich trzymał kościół święty921,

Frank ten węgorze warzył w słodkim winie,

Nie myślił, kładąc je żywcem w naczynie,

Że będzie takim postem pokutował».

Koleją wielu po imieniu woła,

Z nazwanych żaden ani zmarszczył czoła.

Widziałem między tylu żarłokami

Ubalda, jak żuł powietrze zębami,

Bonifacego, co na uczty, gody,