Milcząc i tonąc w domysły wątpliwe.
«Gdzie to idziecie, myśląc, wszyscy troje?»
Głos rzekł; ja czoło uchyliłem moje,
Jak robią w strachu zwierzęta lękliwe;
Chcąc wiedzieć, kto to był, podniosłem głowę.
Nigdy szkło w ogniu tak się nie czerwieni,
Nie więcej błyszczą roztopy kruszcowe,
Jako duch, który tak kończył przemowę:
«Tędy, gdy chcecie, idźcie w imię Boga,
Tędy idących do pokoju droga».