A widok jego pozbawił mię wzroku.

Ku mistrzom moim przybliżyłem kroku,

Jak człowiek uchem pytający ciszy,

Idzie w kierunku głosu, jaki słyszy.

Jako majowy powiew, poseł zorzy,

Wonią traw, kwiatów przewiewa świat boży,

Taki wiatr, czułem, uderzył mi w czoło,

Poczułem lekkie poruszenie skrzydła936,

Pióra wiejące wonnością kadzidła.

I głos poczułem mówiących wokoło: