Co bądź napotka, idzie swoją drogą,

Jeśli potrzeba, bodzie go ostrogą.

Jakeśmy weszli w sklepiony loch skały,

Jeden za drugim, bo w chwili przechodu

Nas rozdzieliła zbytnia ważkość schodu.

Jak chęć latania czując bocian mały,

Podnosi skrzydła, to spuszcza koleją,

Gdy te już gniazda porzucić nie śmieją938:

Tak zapytania chęć we mnie paliła,

To zapalała siebie, to gasiła,