Na koniec w kolej śpiewano pochwały

I żon, i mężów czystego żywota,

Co żyli, jak chce małżeństwo i cnota.

I to jest ciągłym ich zajęciem zda się,

Nim z nich rdzy płomień nie opali w czasie,

Nim z ran czyśćcowych przez takie to leki

Ostatnią ranę wygoją na wieki.

Pieśń XXVI

(Krąg VII. Wieczór. Poeci prowansalscy.)

Jeden za drugim gdy szliśmy w krąg skały,