Żądny obejrzeć wewnątrz i wokoło
Wdzięk boskiej, wonnej i gęstej dąbrowy989,
Co łagodziła blask dnia porankowy,
Z niecierpliwością rzuciłem brzeg skały990
I szedłem z wolna przez pole i z wolna,
Aż mię owiała woń kwiatów okolna.
Powietrze słodkie musnęło mi czoło,
Niezmienne, świeże jak powiew majowy991;
Liście drżeć skore w tym lubym powiewie,
Wszystkie się na wstecz w tę stronę skłaniały.