Co z rąk anielskich wznosił się wysoko,
A potem spadał na wóz i wokoło,
Świętą niewiastę postrzegłem szczęśliwy1051.
Twarz jej świeciła spod białej zasłony,
Oliwny wieniec oplatał jej czoło,
Płaszcz wiał z jej ramion jak szmaragd zielony,
Suknia czerwona jako płomień żywy.
Duch mój, co z dawna i długo odwykał
Podziwem, trwogą drżeć w jej obecności,
Poznał ją łatwo bez pomocy oka