Pośród aniołów godowego koła

Stała niewiasta i ku mnie bez przerwy

Z tej strony rzeki swe oczy zwracała,

Chociaż zasłona, spadając z jej czoła,

Gęsto dzierzgana liściami Minerwy

Większą część rysów jej twarzy skrywała;

Z gestem pogardy jak gniewna królowa,

Mówiła dalej, jak mówca, co chowa

Na koniec mowy najgorętsze słowa:

— «Patrz, a mnie poznasz, jam jest Beatryce!