Jak śmiałeś wstąpić na tę górę żywy,
Tu, kędy mieszka tylko duch szczęśliwy?»
Na jasne wody spuściłem źrenice,
Lecz je po chwili podniosłem od wody,
Patrząc w nią, wstyd mi czerwienił jagody1059.
Jak matka dziecku, tak ona surową
Wydała mi się, choć pełna słodyczy,
Czułem w pieszczocie jej słów jad goryczy.
Ona umilkła, a wzwyż nad jej głową
Poczęli nagle śpiewać aniołowie: