Wciąż dorzucając do twych żądz niewinnych,

Miłością dobra zatliłam twe serce,

Po którym żądza nie widzi dóbr innych;

Mów, jaki łańcuch lub przekop głęboki

Na drodze dobra zatrzymał twe kroki,

Żeś musiał stracić nadzieję iść dalej?

Jakie korzyści i jakie pieszczoty

Urzekły ciebie, że wstyd cię nie pali

Ciągle uganiać tak błędne przedmioty?»

Westchnąłem gorzko, usta zmordowane,