Jąkając słowa krótkie i urwane,
Ledwo dość miały sił do odpowiedzi.
Płacząc, mówiłem: «Obecne rozkosze
Dawny mój zapał studziły po trosze,
Odkąd twarz twoja skryła się przede mną».
A ona: «Szczerym bądź w twojej spowiedzi,
Nie zmniejszysz winy, tłumacząc ją ciemno,
Gdy ją skroś widzi oko spowiednika.
Wiedz, gdy wyznanie grzechu się wymyka
Ze skruszonego żalem ust grzesznika,