I szliśmy wielką, dziś pustą dąbrową,

Przez błąd wierzącej w poradę wężową,

Pieśnią aniołów mierząc swoje kroki.

Gdyśmy do tyla zaszli w las głęboki.

Jak na potrójny rzut strzały w strzelnicę,

Z wozu zstąpiła na dół Beatryce.

Wtem «Adam! Adam!» szmer zamruczał głuchy,

Wszyscy pień drzewa otoczyli suchy,

Z liści i kwiatu z dawna obnażony1094;

Czub drzewa tylko liściami1095 odziany,