Z trwogą ją pytam: «Gdzie jest Beatryce?»
— «Patrz, ona siedzi na korzeniach drzewa1106,
Co świeżym liściem i kwieciem powiewa;
Patrz, jakie grono otacza ją kołem,
Drudzy ku niebu z gryfem lecą społem,
I nucą pieśnie, których nut słodycze
Coraz to słodsze, więcej tajemnicze».
Jaki był dalszy ciąg jej odpowiedzi,
Ja nie wiem, bo już w mych oczach błysnęła
Ta, co uwagę całą pochłonęła.