Długo znieść słońca nie mogła powieka,
Widziałem tylko jak ognie roznieca,
Jak war żelaza iskrzący się z pieca.
I zdało mi się, że od wschodniej strony
Z dni wielu jeden wielki dzień się zrobił,
Jakby Bóg niebo drugim słońcem zdobił.
Gdy Beatrycze oczy promieniste
Wciąż zatapiała w sfery wiekuiste,
Wzrok mój padł na nią z wysoka zwrócony,
A spoglądając na nią, jakby w niebie