Marianem Kociniakiem, udającym Mariana

Kociniaka, i z dłonią na piersi Grażyny

Barszczewskiej recytować twój wiersz

o dotykaniu ładnych piersi,

nie schodząc przy tym poniżej

pewnego poziomu. Śmiało, Bruno,

wyjmij młotek z szuflady

i walnij nim w tę panią, która

za chwilę użyje słowa „dobranoc”.

Jest od nas dużo mniejsza,