pójdę całować żaby gdzie indziej.
Złorzeczę i podchodzę do krawężnika, myśląc
o nieodpartej potrzebie czynienia dobra,
zmuszającej nas do robienia różnych głupot,
i błogosławię twarze po drugiej stronie,
bo za chwilę pojadą całować traktory.
Państwa nie ma
Najprawdopodobniej
Gałczyńscy nie sypiali
w tym łóżku. To samo