chociaż ma parasol i raczej przestaje padać.

Dzięki kroplom deszczu na moich okularach

wszystko dookoła chyli się ku upadkowi;

niewiele tego, ale i tak będzie niezły huk.

Od strony chylącego się ku upadkowi szpitala

nadjeżdża chylący się ku upadkowi autobus,

wzbogacając to moje wszystko o trochę czerwieni.

Jeżeli nic, poza jej ubraniem, nie chce

ze mną rozsądnie pogadać, to znaczy,

że nie czytała. Albo nie lubi. Trudno,