— Kobiety za późno zaczynają uwielbiać. Ale czy ci powiedziała, że przyjedzie?

— Ach! — Connie poczęła naśladować zadyszaną pannę Bentley. — „Proszę jaśnie pani, gdybym ja śmiała pozwolić sobie kiedyś na to!”

— Gdybym śmiała pozwolić sobie! Co za absurd! Ale mam w Bogu nadzieję, że nie zjawi się tu kiedyś. A jak ci smakowała jej herbata?

— O, bardzo mocna! Ale Cliffordzie, czy zdajesz sobie sprawę, że stanowisz Roman de la rose66 panny Bentley i wielu podobnych jej?

— I toby mi nawet nie schlebiało.

— Przechowują każdy twój portret z ilustrowanych pism jak skarb i prawdopodobnie co wieczór modlą się za ciebie. To przecież cudowne!

Poszła na górę przebrać się.

Wieczorem Clifford rzekł do niej:

— Czy wierzysz, że w małżeństwie jest coś wiecznego?

Connie spojrzała na męża.