— Dyć, przidziesz? — powtórzył.

— Dyć! — odpowiedziała, naśladując jego dialekt.

— Zycher! — rzekł.

— Zycher! — powtórzyła.

— I bydziesz se mnom bez cołko noc spała, prowdo? — zapytał. — Musisz. Kiej przidziesz?

— Kiejdy mom przidzieć?

— Ni! — rzekł. — Ty tego nie poradzisz. Kiej przidziesz?

— Wierzi w niedziely? — zapytała.

— Wierza w niedziela! Tak!

Uśmiechnął się do niej przelotnie.