Hilda wlepiła w siostrę szare, niezbadane oczy. Wydawała się bardzo spokojna; a bywała przecież często dość dzika.
— Gdzie w pobliżu? — zapytała.
— Wiesz przecież, że kocham kogoś, prawda?
— Myślałam sobie, że coś takiego musi być.
— Otóż on mieszka tu w pobliżu. I chcę z nim spędzić tę ostatnią noc. Muszę! Przyrzekłam.
Connie stała się natarczywa.
Hilda pochyliła w milczeniu swoją głowę Minerwy, potem spojrzała na siostrę.
— Czy możesz mi powiedzieć, kto to jest? — zapytała.
— To nasz leśniczy — wybełkotała Connie i zaczerwieniła się silnie, jak zawstydzone dziecko.
— Connie! — zawołała Hilda, unosząc nieco nos ze wstrętu; ruch ten odziedziczyła po matce.