Twarz Connie zalana była łzami, kiedy z małą torebką wsiadała do auta. Hilda podała jej okulary samochodowe i kask.
— Włóż to! — rzekła.
Connie włożyła szybko zmieniające ją nie do poznania okulary i kask, potem długi płaszcz automobilowy i usiadła — z nieruchomym wzrokiem, nieludzka, nierozpoznawalna istota. Hilda z fachową wprawą puściła auto w ruch.
Minęły żywopłotową drogę i pomknęły w dół szosy. Connie obejrzała się, ale jego nie było widać. W dal! W dal! Siedziała zalana gorzkimi łzami. Rozstanie przyszło tak nagle, tak niespodziewanie. Jak śmierć.
— Dzięki Bogu, że przez pewien czas będziesz z dala od niego! — rzekła Hilda, wjeżdżając w boczną drogę, aby ominąć wieś Crosshill.
Rozdział siedemnasty
— Widzisz, Hildo — rzekła Connie po obiedzie, kiedy się zbliżały do Londynu — ty nie znałaś nigdy prawdziwej czułości ani prawdziwej zmysłowości. Ale gdybyś ich kiedy zaznała, i to od tego samego mężczyzny, patrzałabyś na rzeczy inaczej.
— Na Boga, nie pysznijże się swoimi doświadczeniami! — zawołała Hilda. — Nigdy nie spotkałam mężczyzny, który byłby zdolny do poufałości z kobietą, a przy tym oddawałby się jej zupełnie, a tego właśnie chciałam. Nie jestem łasa na samolubną czułość mężczyzn ani na ich zmysłowość. Nie zadowala mnie rola zabawki jakiegoś mężczyzny, nie chcę być dla nikogo chair à plaisir84. Pragnęłam idealnej poufałości, ale nigdy jej nie osiągnęłam. To mi wystarcza.
Connie zastanowiła się nad tym. Idealna poufałość! Domyślała się, iż znaczy to, że się drugiemu człowiekowi opowiada wszystko, co nas dotyczy, i że tamten tak samo odsłania przed nami wszystko, co dotyczy jego. Ale to była sprawa bardzo jałowa. I całe to puste wzajemne uświadamianie sobie siebie pomiędzy mężczyzną a kobietą! Zaraza!
— Sądzę, że zawsze, z kimkolwiek miałaś do czynienia, byłaś zbyt świadoma siebie — powiedziała do siostry.