— Ile wie służba? — zapytała Connie, kiedy pokojówka opuściła jadalnię.
— O twoich zamiarach? Nic.
— Pani Bolton wie.
Clifford zaczerwienił się.
— Pani Bolton niezupełnie należy do służby.
— O, nie zależy mi na tym wcale.
Aż do kawy panowało naprężenie. Potem Hilda powiedziała, że pójdzie teraz do swego pokoju.
Po jej odejściu Clifford i Connie siedzieli w milczeniu. Żadne z nich nie chciało zacząć mówić. Connie była rada, że nie przyjął tonu patetycznego; podniecało to jego pychę do najdalszych granic. Siedziała więc po prostu w milczeniu i spoglądała na własne ręce.
— Przypuszczam, iż nie bierzesz sobie zbytnio do serca tego, że złamałaś słowo — rzekł wreszcie Clifford.
— Nie mogę na to zaradzić — mruknęła Connie.