— Ponieważ nie chcę żyć tutaj dłużej. A ty mnie naprawdę nie potrzebujesz.
— Przepraszam cię! Ja się nie zmieniam, Co do mnie, to ponieważ jesteś moją żoną, wolałbym, abyś w spokoju i godności pozostała pod moim dachem. Pomijając uczucia osobiste, a zapewniam cię, że dla mnie znaczy to pominąć bardzo wiele, jest dla mnie rzeczą niezmiernie bolesną obalać porządek mego życia tu we Wragby i burzyć codzienny tryb rzeczy po prostu dla jakiegoś twojego kaprysu.
Po chwili milczenia Connie odpowiedziała:
— Na to nic nie mogę poradzić. Po prostu muszę stąd odejść. Spodziewam się dziecka.
I on milczał przez chwilę.
— I ze względu na to dziecko musisz odejść? — zapytał wreszcie.
Skinęła głową.
— Dlaczego? Czy Duncan Forbes jest tak zawzięty na swoje nasienie?
— W każdym razie bardziej zawzięty, niżbyś ty był — odpowiedziała Connie.
— Ale naprawdę, chcę mieć swoją żonę i nie widzę powodu, żeby jej pozwolić odejść. Jeżeli ona chce urodzić pod moim dachem dziecko, przyjmę chętnie i ją, i dziecko. Pod warunkiem, że zachowana zostanie przyzwoitość i porządek życia. Czy powiesz mi może, że Duncan Forbes przykuwa cię silniej? Nie uwierzę w to.