Ale serce Connie zamarło po prostu na myśl o natychmiastowym opuszczeniu Clifforda. Nie mogła tego zrobić. Nie... nie! Po prostu nie mogła. Musiała powrócić do Wragby.

Michaelis był oburzony. Hilda nie lubiła Michaelisa, ale niemal wolała go od Clifforda. Siostry powróciły więc do Anglii Środkowej.

Hilda pomówiła z Cliffordem, który za ich powrotem ciągle jeszcze miał żółtawe białka. I on był na swój sposób przeczulony, ale musiał wysłuchać wszystkiego, co Hilda mówiła, wszystkiego, co powiedział lekarz, oczywiście nie tego, co powiedział Michaelis — a podczas tego ultimatum siedział niemy jak ryba.

— Oto adres dobrego służącego, który był u zmarłego przed miesiącem kaleki, pacjenta naszego doktora. Jest to naprawdę dzielny człowiek i przyjechałby na pewno.

— Nie jestem kaleką i nie chcę mieć służącego — oponował nieszczęsny Clifford.

— A tutaj są adresy dwóch kobiet. Z jedną już rozmawiałam. Byłaby bardzo dobrą pielęgniarką. Kobieta lat około pięćdziesięciu, spokojna, silna, uprzejma i w swoim zakresie inteligentna...

Clifford sprzeciwiał się i nie odpowiadał.

— Więc dobrze, Cliffordzie. Jeżeli do jutra nie dojdziemy do porozumienia, zatelegrafuję do ojca i zabierzemy Connie.

— Czy Connie pojedzie? — zapytał Clifford.

— Nie chce, ale wie, że musi. Matka umarła na raka, którego się nabawiła z nadmiaru utrapień. Wolimy nie ryzykować.