W ocenie spadku po antyku, w historii genezy i rozwoju kultury nowożytnej Demostenes wprost niknie obok filozoficznie wykształconego mówcy rzymskiego; a przecież Cyceron za życia korzył się przed niedoścignionym wzorem wymowy Greka. Jeżeli Demostenes jest najciaśniej jednostronny wobec Cycerona, to jednak nie odczuwa się u niego płytkiej deklamacji i powierzchownych tyrad, niewypływających z głębszego przekonania, po prostu ćwiczeń stylistycznych, co zbyt często trafia się Cyceronowi. U Demostenesa deklamację wypiera patetyczność. Demostenes miał w sobie ze szkoły Lizjasza coś szczerego, był silniejszą indywidualnością, Cyceron bogatszą i bardziej świadomą siebie. Demostenes jest rzeczowy, Cyceron osobisty; w systemie Demostenesa słońcem jest państwo, w systemie Cycerona — operetkowy konsul. Moralna powaga uderza u Demostenesa, pomysłowość i dowcip, esprit123 — u Cycerona. Zmysł polityczny, który uwypuklał talent Demostenesa, stanowi słabą stronę uzdolnień Cycerona. Ale lektura choćby tylko mów sądowych Cycerona bardziej może zająć nowożytnego czytelnika; znowu trzeba szukać przyczyny nie od strony autora, ale od strony dzieła. W Rzymie trybunał stanowiły dwa najwyższe stany, w Grecji mieszczaństwo, typowe w swym kołtuństwie. Toteż mowy Cycerona wykazują wyższy poziom i lepszy smak. W życiu obaj mówcy mają niejedno podobieństwo; obaj, gorący patrioci, nie mieli wojennego animuszu, obaj jednakowo boleśnie znosili wygnanie. Podobnie jak Demostenes, tak i Cyceron po czterdziestce mają pauzę; a znowu w sześćdziesiątce ostatni płomień — w którym obaj zgorzeli.

Wpływ Demostenesa w Polsce

Wymowa sądowa nie cieszyła się w Polsce wielkim poważaniem. Piasecki nazywał ją canina eloquentia (wymowa psia), Orzechowski prokuratora, tj. adwokata, stawiał na równi z katem. Za to kwitnęły wspaniale inne gałęzie wymowy i byli w Polsce, wedle słów Orzechowskiego, „ludzie Demostenesowi i Cyceronowi bardzo podobne”. Co prawda, podobieństwo było najogólniejsze, bo było rodzajem figury retorycznej zamiast „wybitny mówca” mówić „Demostenes polski”, i często o Demostenesie mówili metonimicznie124 ludzie, którzy pism jego nie znali. Tak Mikołaja Sienickiego, obrońcę reformy religijnej, nazwał Węgierski Demostenesem polskim. Jakub Niemojewski, wedle ówczesnej oceny, „z Demostenesem zrównać się zdoła”. Birkowski w mowie na pogrzebie Joachima Ocieskiego rzekł o nim: „Demostenes, jaki zdał się mówić, gdy Ocieski mówić począł”. Także Szczęsny Kryski (XVI/XVII w.) zdobył sobie miano polskiego Demostenesa. O Mateuszu Pełce orzekł Paprocki: „fuit alter Demosthenes125; toż o Jakubie Skórkowskim. Wymowę Andrzeja Szołdrskiego (XVII w.) porównywano ze swadą Demostenesa. Nawet taki adwokat Mitarnawski za Sasa uchodził za Demostenesa... słonimskiego!

Więcej wagi przywiązywać należy do bardziej rzeczowych porównań. Wedle Jakuba Górskiego łączył w sobie Orzechowski Tulliuszową obfitość i Demostenesową dzielność; ogólnie zwano Orzechowskiego Demostenesem łacińskim; w rzeczywistości, mimo że Orzechowski znał dobrze język grecki i mimo że wielokrotnie naśladuje greckiego mówcę, np. w Turcykach zbliża się do Filipik126, a szczególnie do Drugiej mowy olintyjskiej, przecież charakterem wymowy stoi bliżej Cycerona. Orzechowski Demostenesa „drugdy”127 czytywał. „Demostenesa gdy czytam, naczytać się go nigdy nie mogę” — powiada gospodarz w dialogu szóstym Rozmowy około egzekucyjej polskiej korony. Czytywał go w oryginale greckim, będąc zdania, że „żadnego na świecie języka między ludźmi niemasz, który by foremności swej przyrodzonej utracić nie musiał w cudzym języku”, toteż podając szerokie wycinki z mowy Przeciwko Leptynowi we własnym przekładzie, dodaje: „aleć go pewnie niemotą wielką nazowiesz, gdy go polskim językiem mówić usłyszysz”. Nie zadziwi więc nas grecki cytat z tej samej mowy w Rozmowie. W dialogu ósmym, Około obrony a około sądów, zachęca papieżnik: „Czytajcie sobie o tem Orationem Demosthenis περί συμμοριών128, tam najdziesz osobliwą radę około tej obrony potocznej”. W Quincunxie wtórym woła sam Orzechowski: „Czytajcie Olintyjaki i Filipiki jego, najdziecie w tam tych oracyjach straszliwe argumenta przeciwko księstwom, których każdy dobrego urodzenia człowiek lękać się sprawnie może, a księstwa się jako piekła chronić”.

W kazaniach Łukasza Lwowczyka dopatrywali się znawcy „potęgi Peryklesowej, bujności Demostenesa”. Kazania sejmowe Skargi przypominają tu i ówdzie znakomitsze sentencje Demostenesa, ale zależność może być pośrednia — przez szkolny podręcznik wymowy. Jakub Górski, osiemkroć rektor Akademii Krakowskiej za króla Stefana, usuwa z wszechnicy resztki scholastyki, torując drogę autorom szczególnie czytanym za Odrodzenia, a więc z greckich pisarzy Isokratesowi, Demostenesowi i Arystotelesowi, głównie dla wykształcenia retorycznego. Szymon z Pilzna, zwany Maricius, profesor Akademii Krakowskiej, w połowie XV w. wykładał Demostenesa obok Cycerona. W szkołach jezuickich czytano Demostenesa w piątej, czyli najwyższej klasie; ale lektura grecka nie cieszyła się względami u jezuitów. W ogóle nie można mówić o jakimś poważniejszym wpływie Demostenesa na piśmiennictwo polskie.

Wydania polskie

W Krakowie u Wietora 1521 wydał Ślązak, Antoni Mela, tłumaczenie łacińskie Mowy rodyjskiej. W wierszu dedykacyjnym do biskupa Piotra Tomickiego, napisanym w miarach i stylu Katullusa, usprawiedliwia Mela utartym zwyczajem niepozorność daru i wychwala łaskawe względy, jakimi głodni uczeni i literaci cieszyli się u możnego mecenasa. Tekst grecki Mowy rodyjskiej z tłumaczeniem łacińskim i objaśnieniami wydał u Mat. Scharffenbergera w Krakowie w roku 1547 Szymon Maricius z Pilzna i przypisał Piotrowi Kmicie; na odwrotnej stronie karty tytułowej widnieje łaciński epigram, którego autor, Jakub Przyłuski, w tych mniej więcej słowach apostrofuje „polskiego czytelnika”:

Murem była Atenom wolna Rodos; dla cię

Drogi Polaku murem jest Hun na bachmacie129.

W nas godzi Geta, czyhał Pers i Trak na one.