Odbudowa gospodarcza po wojnie peloponeskiej

Pomyślniej postępowała odbudowa gospodarcza po ruinie wywołanej klęską w wojnie peloponeskiej; zniszczeni byli przede wszystkim obszarnicy. Grecy mieli naturalne uzdolnienie do handlu i przemysłu, nie w tym stopniu, co Semici, ale w wystarczającej mierze, by dokonać dzieła odbudowy. Kult pieniądza był w Grecji odwieczny. Od upadku egejskich mocarzy do demokratycznych reform Klejstenesa7 rządzili bogacze, a hasło „pieniądz, pieniądz to człowiek” było dewizą i normą społeczną. Rozwój demokracji uczynił z państwa rodzaj towarzystwa akcyjnego; w dochodach jego uczestniczyli obywatele. Wielka wojna wyczerpała skarb państwa, wojna ze sprzymierzeńcami uzależniła utrzymanie demokracji od reformy skarbowości. Największe wpływy w państwie mają teraz znawcy finansów, mniej przystępni ambitnym hasłom awanturniczej polityki a nawołujący do rozwagi. Takim mężem stanu i finansistą był Eubulos.

Rozpolitykowany lud ateński pragnął Eubulos zaprzątnąć raczej festynami ludowymi, urządzanymi kosztem państwa — bo Eubulos napełnił kasy z powrotem — i widowiskami, opłacanymi również przez skarb. Eubulos usunął wielość równych sobie najwyższych urzędów skarbowych i sam jeden piastował godność zarządcy funduszu teatralnego. Mianowicie po katastrofie sycylijskiej8 powstało pierwsze kolegium urzędników skarbowych; zamieniono je najpierw w urząd generalnego kontrolera skarbowego, potem w zarząd funduszu teatralnego, w końcu w urząd szefa zarządu skarbowego i zawiadowcy skarbu wojennego. Nadto był urząd nadzoru floty, robót publicznych i aprowizacji. Państwo wojskowe Peryklesa9 przerodziło się pod kierownictwem Eubulosa w organizację handlowo-przemysłową. Polityka Eubulosa nie uratowała mimo to Aten.

Wady ustroju wewnętrznego

Zaród10 śmiertelnej choroby leżał w ustroju wewnętrznym. Ateny nie miały rządu w nowożytnym znaczeniu tego słowa. Rada Państwa nie miała politycznego znaczenia; rozpatrywała ona jedynie wnioski zgłoszone na Zgromadzenie i udzielała je temuż wraz z opinią, a uchwalone wykonywała; zresztą11 miała szeroką władzę administracyjną i przedstawiała państwo na zewnątrz. Losy państwa spoczywały w ręku Zgromadzenia; zasiadał w nim teraz głównie stan średni12, ludzie biedniejsi musieli iść na całodzienną robotę, bo z opłaty za zasiadanie na zgromadzeniu nie wyżyłaby rodzina, a zgromadzenia nie odbywały się przecież codziennie. Z tych samych powodów nie opłaciło się ściągać na zgromadzenie tłumowi z powiatu. Zgromadzenie nie było zatem wtedy środowiskiem proletariatu miejskiego, ale mieszczaństwa, miernie wykształconego, a mało dojrzałego politycznie. Zgromadzenie nie rządziło państwem, jak nie rządzi nim dzisiaj parlament, ale — odmiennie od nowożytnych stosunków — oddziaływało bezpośrednio na politykę zagraniczną. Pod nadzorem Rady Państwa stały poszczególne urzędy naczelne, czyli dzisiejsze ministerstwa, ale Ateny nie znały instytucji gabinetu ministerialnego.

Rada kontrolna na Areopagu13 była zawsze arystokratyczna, bo składała się z byłych archontów14, a urząd archonta był bezpłatny, więc tylko zamożniejsi ludzie mogli się o niego ubiegać; miała większe znaczenie moralne niż polityczne, dlatego nawet tak zdecydowany demokrata, jak Demostenes, odnosił się do niej z szacunkiem i bez podejrzenia, nieraz też zawdzięczał jej poparcie. Naczelny wódz (strateg) do czasów Peryklesa pochodził z najprzedniejszego rodu; od Eubulosa mężowie stanu nie piastują dygnitarstw wojskowych, ale generałowie mieszali się zawsze do polityki. Klasy posiadające szukały u obcych państw, których ustrój szedł po linii ich interesów, gwarancji przeciw widmu rewolucji socjalnej. Wskutek braku rządu, regulującego interesy wszystkich warstw i pośredniczącego między naturalną większością a sferami kulturalniejszymi, polityka Aten była wybitnie stanowa, tzn. skrajnie demokratyczna. Toteż następstwa końcowej przegranej były, obok politycznych, także społeczne: pełnię praw politycznych zastrzeżono dla 9000 obywateli, posiadających najmniej po 2000 drachm15. Ateny za Demostenesa liczyły okrągło 20 000 mieszkańców, tj. mniej więcej tyle, ile za wojen perskich.

Trudności zewnętrzne

Po wojnie ze sprzymierzeńcami Ateny zostały czymś niewiele więcej, jak miastem; próba stworzenia państwa trzykrotnie zawiodła. Tymczasem rosły dwie wrogie potęgi. Nie tylko Ateny, ale cała ówczesna Grecja była ziarnem skazanym na zmielenie między Persją a Macedonią.

Persja. Persja to właśnie i jej energiczny władca Artakserkses III spowodowali za pośrednictwem Mauzolosa16, dynasty Karii17, wojnę sprzymierzeńców. Filoperska polityka w Atenach datuje się jeszcze z czasów wojny peloponeskiej, której ostateczny wynik, skrystalizowany w pokoju królewskim, wykazał, że niepodobna podołać walce na dwa fronty. Stanowiło jedynie taktyczną różnicę, czy drugim frontem była Sparta, czy Macedonia. Od pokoju królewskiego najwyższą instancją polityczną była naprawdę Suza, stolica perska. Sparta po bitwie pod Knidos18 w roku 394 uznała po prostu protektorat Persji. Teby żebrały tam ustawicznie; jeszcze w bitwie pod Platejami19 walczyły po stronie Persów, pod koniec wojny peloponeskiej uciekły się do pomocy perskiej przeciw Sparcie, za Pelopidasa i Epaminondasa otrzymują z rąk Persji hegemonię nad Grecją. Dopiero gdy zauważono w Suzie, że nie można równocześnie popierać Teb i Aten, zdecydowano się na stronę Aten.

Królowi perskiemu posłały Ateny do zatwierdzenia swe pretensje do Amfipolis20, zgłoszone na kongresie w Sparcie 374 roku. Królowie perscy popierali pieniężnie stronnictwo antymacedońskie w Atenach, jak również wodzowie ateńscy operujący na północy znajdowali poparcie u okolicznych satrapów21 i dynastów z przeciwnego brzegu. Persja była jeszcze ciągle groźna w Azji, uwikłanie się w wojnę z nią było na dłuższą metę zawsze niebezpieczne dla drobnoustrojów greckich, ale antyperska polityka była w dobie Demostenesa czystym romantyzmem. Dziewięćdziesięcioletni Gorgiasz22 proklamował w Olimpii myśl nowych wojen perskich; inny starzec, Isokrates23, widział etyczną zmazę w ewentualnym związku z Persją. Demostenes miał na myśli Isokratesa, kiedy mówił o ludziach, których więcej obchodzą Grecy azjatyccy niż własna ojczyzna.