Macedonia. Wrogiem wolności greckiej, nieustępliwym i niezwyciężonym, była Macedonia. Mieszkańców tego kraju nie liczono w starożytności między szczepy greckie; mieszkali po wsiach, trzy tylko miasta, Pella, Ajgaj i Beroja, nadawały pozory państwa ludowi bitnemu, ale pozbawionemu swoistej kultury. Państwo macedońskie nie opierało się na zorganizowanym społeczeństwie, a całą swoją świetność zawdzięczało dynastii, wspartej na wielkich rodach. Amyntas i Perdikkas zjednoczyli je, ucywilizował światły Archelaos (koniec V w.). Będąc osobiście miłośnikiem greckiej kultury, przyswoił Archelaos tyle z niej swemu ludowi, ile potrzeba było dla podniesienia politycznej potęgi państwa. Otarty co prawda o grecką kulturę — bo wychował się jako zakładnik w Tebach, w domu Epaminondasa — był Filip w głębi duszy barbarzyńcą, przy tym wszystkim jednak był genialnym organizatorem, dyplomatą i wodzem. Pierwszy zrozumiał, że bez brzegu morskiego młode państwo nie może śnić o potędze; a ten brzeg morski, zasiany licznymi i bogatymi miastami, znajdował się w rękach Aten i ich sprzymierzeńców — od Pydny po Bizancjum.

Polityka zbożowa. Zboże attyckie nie mogło wyżywić własnej ludności; brak ten boleśnie odczuwało państwo, dążące do władzy nad całą Grecją. Twórca imperializmu greckiego, Perykles, pomyślał pierwszy o zabezpieczeniu drogi zbożowej z Krymu przez zakładanie osad na północy, przy czym jednak drugą kotwicę aprowizacyjną rzucał na Sycylię; tam też kierowały się i później myśli Ateńczyków, gdy skutkiem katastrofy cheronejskiej24 zboże, dowożone przez Dardanele, stawało się coraz droższe i Hyperejdes projektował w tym samym celu założenie kolonii w Italii. Nie nastąpiło to nigdy i jak długo Ateny były mocarstwem, Chersonez był ateńskim Gibraltarem. Tam mieszkańcy miasta Sestos, kolonii lesbijskiej, ale czynnej w Pierwszym Związku Morskim, a potem nawet — już za czasów Demostenesa — obróconej w kleruchię (osadę rozparcelowaną), ucierali się z Kardią, kolonią jońską, ale popieraną przez Filipa. Na górnym skrzydle Półwyspu Chalkidyjskiego leżała attycka kolonia Amfipolis, utracona na rzecz Sparty w wojnie peloponeskiej. Drugie skrzydło osłaniały: Potidaja, kolonia koryncka, na wpół w związku z macierzą, na wpół z Atenami przez udział w Związku Morskim, potem zamieniona w kleruchię; Olint, kolonia jońska, to w Związku Morskim Aten, to w zależności od Sparty, to samodzielna i na czele samorządnego związku miast, wyszłych25 z Chalkis na Eubei; Metona, która padła ostatnia w roku 353, i Pydna, miasto greckiej krwi, ale wcześnie chwycone w ręce macedońskie, obsadzone przez Ateny w młodości Demostenesa.

Filip. Pogromca Grecji przyszedł do władzy w 24 roku życia, usunąwszy swego bratanka, za którego sprawował rządy. Ateńczycy narazili mu się od razu popieraniem jednego ze współzawodników. Handel nadbrzeżny ateński dławił gospodarczy rozwój Macedonii i przekreślał nadzieje Filipa na własną flotę. Te dwie okoliczności zadecydowały od razu o stosunku Filipa do Aten. Jak często u wielkich ludzi, geniusz Filipa nie rzucał się w oczy; Ateńczycy, a z nimi i Demostenes, lekceważyli podboje Filipa w Tracji, jak długo nie atakował miast greckich. We Filipikach nienawiść miesza się z pogardą: Demostenes zajmował wobec Filipa nie narodowy, ale kulturalny punkt widzenia. Isokrates znowu widział prototyp Filipa w... Agamemnonie26.

Obie ostateczności chybiały prawdy. Macedoński Ulisses27 był największym dyplomatą starożytności. Tak np. obległ Amfipolis; Ateńczycy chcą posłać odsiecz — Filip zatrzymuje ich obietnicą zwrotu miasta... po zdobyciu... za Pydnę; jakoż28 zdobywa je (358) i — zatrzymuje. W rok potem bierze im Potidaję i daje Olintowi, powaśnionemu podówczas z Atenami. W roku 348 zdobywa Olint. Widzi nieprzyjaźni między Tesalią, Fokidą29 i Tebami i wyzyskuje je; przeciw Sparcie gra rolę obrońcy wolności meseńskiej, argiwskiej, arkadyjskiej. Zdrajców nagradza krzywdą wiernych sprawie greckiej. Z pobożności wrzuca do morza 3000 jeńców fokijskich, mszcząc na czele Amfiktionii Delfickiej30 ograbienie świątyni. Oddaje honory garnizonowi ateńskiemu w zdobytej Potidai; kilkakrotnie wypuszcza jeńców ateńskich bez okupu, a nawet z podarkami. Podkopuje korsarstwem policję morską Aten i intryguje między wyspami; piraci macedońscy porywają pod Maratonem święty okręt31. Pozostaje w stosunkach z potężną Akademią32 w Atenach (koło Platona odznaczało się silnie monarchicznymi sympatiami), pisma jego odręczne i mowy jego posłów stoją na poziomie wielkiego mocarstwa, rodzimie greckiego. Każdy gest polityczny wskazywał szlachetnego dobroczyńcę; niewielu dostrzegało, że dobrodziejstwa były natrętne i podejrzane. Obłuda i ambicja były najwybitniejszymi znamionami jego charakteru.

Żył jak na człowieka czynu za krótko, dla sprawy wolności Grecji za długo: w 47 roku życia zginął zamordowany — do śmierci nie spoczął. Lubił upijać się i wtedy zachowywał się prostacko. Kiedy siła oręża zawiodła go niemal pod mury Aten, wyląkł się jak chłop przed muzeum i odszedł na palcach. Filip nie miał polotu i idealnych horyzontów swego syna, był geniuszem praktycznym. Myśl polityczna Aleksandra Wielkiego była rozwinięciem testamentu Filipa, jakkolwiek Filip nie odnalazłby się zapewne w kosmopolitycznej ideologii syna. W dyplomacji nie dorównał Aleksander ojcu ani na chwilę; dokonałby prawdopodobnie tego samego, co ojciec, gdyby był na jego miejscu, ale zrobiłby to brutalnie, błyskawicznymi ciosami falangi macedońskiej. Bardziej porywa nas Aleksander, więcej interesuje Filip. Filip wydarł Atenom niepodległość, nie wmieszawszy się ani razu w ich sprawy wewnętrzne. Dopiero Aleksander żądaniem wydania ośmiu adwokatów zapoczątkował późniejszy system siepactwa33.

Doba Demostenesa. Jeżeli Ateny były republiką adwokatów i procesów, to nie w mniejszej mierze były republiką generałów; ale ci nie oddawali się zasadniczo piśmiennictwu, stąd ta strona polityki ateńskiej jest dla nas zagadką. Samowola tych panów przypomina zuchwalstwa kondotierów34 lub baronów feudalnych. Chares opuścił wojnę ze sprzymierzeńcami, by popierać Artabazosa35 przeciw królowi perskiemu; gdy Filip zagrażał flocie ateńskiej na wiosnę roku 349, Chares błąkał się gdzieś na piractwie; Ifikrates ożenił się z córką książęcia trackiego i popierał go przeciw Atenom; następca jego zwrócił Amfipolitanom wziętych przed poddaniem się miasta zakładników i przeszedł w służbę króla trackiego; Chares okradł skarb i kupił adwokatów; Ifikrates oskarżony o zdradę grozi mieczem. Z uwag Demostenesa wynika, że krytyka stosunków wojskowych była ryzykowna; miasto musiało wprost paktować, zdane na humory awanturników, dla których wojna była jedynie intratnym sportem.

Uprzemysłowienie państwa w wieku IV miało swoje strony ujemne; służbę wojskową poczęto odczuwać jako nieznośny ciężar, odrywający od zarobku; rodząca się ideologia burżuazji nieprzychylna była ofierze z życia na jakkolwiek wyniosłym ołtarzu. Rozgorączkowanego idealistę schyłku V wieku zastąpił filister36, rozmiłowany w dzieciskach i kwiatkach na oknie. Apoteoza Ateńczyka, jaką czytamy w I księdze Tukidydesa37, była w IV wieku pustym dźwiękiem. Niekończące się debaty o korzyści państwa nasuwają czytelnikowi Demostenesa wątpliwości, czy ludzie, którzy tyle deliberowali nad nią, mieli istotnie zamiar wedle niej działać. W stosunkach partyjnych panował nieopisany chaos. Fokion38, będąc zachowawcą, należał do stronnictwa macedonofilskiego; ale do tego samego obozu należał i radykał Demades; konserwatysta Likurg i radykał Demostenes wyznawali w polityce zgodnie nienawiść do Macedonii. Rząd miał stale charakter koalicyjny, a nie opierał się nigdy na większości. Isokrates dziwił się, że w takich okolicznościach państwo trzyma się tak długo, Demostenes drwił z armii na papierze. Za to niebywały był — słowa mówcy — urodzaj na zdrajców; nawet małe dzieci w szkole — wołał Hyperejdes — wiedzą, którzy mówcy są na żołdzie macedońskim. Jedną zaletę mieli Ateńczycy, której zazwyczaj brak potępionym narodom: oto surowo dochodzili przestępstw i karali je przykładnie.

Mimo wszystko nie opuszczały ich panhelleńskie39 fantazje; nawet Eubulos starał się przeprowadzić plan zgodny z „polityką przodków” — nadaremnie. Demostenes walczy równocześnie o ratunek państwa i o jego prymat w Grecji. Potęgą były Ateny jeszcze tylko na morzu, nawet Cheroneja nie tknęła tej sprężyny, ale człowiek IV wieku nie miał już otuchy i inicjatywy żeglarzy jońskich. Flota wojenna zabezpieczała transporty handlowe i dawała się we znaki głównie sprzymierzeńcom, nie stać jej było na rozmach w stylu Peryklesa lub Alkibiadesa40. Ateny po bitwie pod Cheroneją były w lepszym wojskowo położeniu niż ich przodkowie za Kserksesa; ale ani nawet ministrowi marynarki przez siebie zreformowanej, Demostenesowi, chociaż z ust nie spuszczał Salaminy41, nie przyszło do głowy uderzyć kutymi dziobami okrętów42 w bramy portowych miast Macedonii.

Demostenes umiał radzić; bez pytania się ludu o wolę nie można było w dobie Demostenesa nic poradzić. Nawet taki praktyk jak Filip grał odpowiednio do nastrojów ateńskich doskonałego parlamentarzystę. Gdy usuwała się ziemia pod nogami, a z nią i mównica, gdy brakło słuchaczy, stawał się Demostenes tak słabym człowiekiem, jak wszyscy teoretycy w momencie czynu. Nie przerósł swej epoki i nie przezwyciężył atmosfery. Myślał bardzo jasno, ale na nierozległą skalę. Nowych punktów widzenia u Demostenesa nie znaleźć. Był bardzo podobny do swoich ludzi, chociaż był znacznie lepszy pod każdym względem. Mówił — jak inni.

II. Wymowa sądowa w Atenach