3. Jeżeli kiedy, to obecnie wymaga chwila wiele przemyślanej rady. Nie sam przedmiot porady o obecnym położeniu sprawia mi największe trudności, ale prawdziwie kłopocze mnie, jak do was mówić o tym, Ateńczycy. Przysłuchując się tutaj, nabrałem osobistego przeświadczenia, że nie przez nierozum, ale przez niechęć do pełnienia obowiązków przepuściliśmy większość sposobności politycznych. Proszę o cierpliwość, jeżeli powiem bez ogródek; patrzcie, czy mówię prawdę i czy z myślą o lepszej przyszłości; jak widzicie, przemawianie niektórych polityków do upodobania wam doprowadziło do obecnego zabagnienia naszej polityki.

Błędy przeszłości

4. Wydaje mi się koniecznym przypomnieć wam najpierw kilka wypadków z przeszłości. Pamiętacie, Ateńczycy, kiedy przyszła wiadomość, trzy lata temu czy cztery, że Filip oblega w Tracji twierdzę Herajon. Było to między listopadem a grudniem. Wśród wielu przemów i hałasu uchwaliliście spuścić na morze czterdzieści trójrzędowców; uchwała nakazywała dalej wszystkim rocznikom do czterdziestu pięciu lat siadać osobiście na okręty i zarządzała podatek w wysokości sześćdziesięciu talentów. 5. Aliści rok schodzi do końca, aż potem przychodzi lipiec, sierpień, wrzesień, połowa października; w tym miesiącu ledwo po misteriach208 wysyłacie Charidema209 z dziesięcioma próżnymi pudłami okrętowymi i pięcioma talentami w srebrze. Bo na wiadomość o chorobie Filipa czy śmierci (przyszły obie wiadomości) zaniechaliście, Ateńczycy, ekspedycji w przekonaniu, że pomoc już jest nieaktualna. A była to najodpowiedniejsza chwila; gdybyśmy wtedy wedle uchwały wysłali tam pomoc bez wahania, mielibyśmy dziś spokój od Filipa; a tak ocalał.

Olint przed upadkiem

6. Ale polityka owych czasów dziś nie da się odmienić. Obecnie nadchodzi inny moment wojenny; dla niego to wspomniałem wypadki dawniejsze, by wam znowu to samo nie wpadło do głowy. Jakżeż wyzyskać, Ateńczycy, ten nowy moment? Zobaczycie, jak przygotujecie we wszystkim plan wojenny dla Filipa, jeżeli teraz nie dacie wszelkiej możliwej tylko pomocy, co sił starczy. 7. Miał swojego czasu Olint pewną potęgę, a polityczne stosunki tak układały się, że ani Filip nie czuł zaufania do Olintu, ani Olint do Filipa. Zawarliśmy z Olintem pokój. Korciło Filipa, że wielkie miasto pojednane z nami stało teraz na czatach krytycznej dlań chwili. Uznawaliśmy potrzebę ruszenia tych ludzi na wszelki sposób do wojny i o niczym innym wszyscy nie mówili. Ta rzecz stała się obecnie, jak tam chciała. 8. Cóż pozostaje innego, Ateńczycy, jak nie energiczna pomoc? Ja nie widzę nic innego; bo nie mówiąc już o hańbie, jaką by nas okryła taka kapitulacja polityczna, niemałą obawą, Ateńczycy, napawają mnie jej polityczne następstwa, wobec znanego usposobienia dla nas w Tebach, wyczerpania finansowego Fokidy oraz otwartej drogi dla Filipa na tutejszy teren polityczny po opanowaniu terytoriów, o które toczy się obecna wojna. 9. Jeżeli ktoś do tej chwili odracza spełnienie powinności, chce stanąć przed samym obliczem niebezpieczeństwa, mogąc słyszeć tylko o nim z daleka; dziś może sam nieść drugim pomoc; jeżeli nie zechce, postanawia dla siebie jej szukać. Niewątpliwie wiemy prawie wszyscy, że ewentualne zaniedbanie dzisiaj będzie miało takie następstwa polityczne.

Szkodliwe ustawy nie dozwalają mówcy wystąpić z radykalnym wnioskiem

10. Powie mi tu ktoś, że potrzebę pomocy uznaliśmy wszyscy i wyślemy ją, a ty mów o sposobie. Nie dziwcie się, Ateńczycy, jeżeli postawię wniosek mało oczekiwany wśród większości. Zwołajcie na posiedzenie Wydział Prawodawczy210, a na tym posiedzeniu nie ustanawiajcie żadnego prawa (bo macie ich dosyć), ale znieście szkodliwe dla chwili obecnej. 11. Mam na myśli ustawę o funduszu teatralnym (nie robię z tego tajemnicy) i niektóre ustawy o służbie wojskowej; pierwsza rozdziela pieniądze wojskowe między siedzących w domu na teatr, drugie zapewniają bezkarność dezerterom, a następnie i zniechęcają skłonnych pełnić powinności. Znieście je najpierw i utorujcie drogę bezpieczeństwa radzie kierującej się najwyższym dobrem, a wtedy pytajcie się, czy znajdzie się taki, który postawi wniosek korzystny w uznaniu wszystkich. 12. Przed tym krokiem nie oglądajcie się za najlepszym obrońcą waszej sprawy i w tejże samej osobie kandydatem na śmierć z waszej ręki, bo go nie znajdziecie, zwłaszcza gdy jedyny tego rezultat będzie taki, że wnioskodawca będzie cierpiał niesprawiedliwie, a państwu nie pomoże nic, ale jeszcze na przyszłość bardziej niźli teraz zmierzi wyrywanie się z najlepszą radą. O zniesienie ustaw należy, Ateńczycy, prosić samych ustawodawców211, 13. bo nie godzi się, ażeby szkodliwy dla całego państwa akt okrywał popularnością ówczesnych wnioskodawców, a niełaska za krok, który nam wszystkim wyjdzie na dobre, odbiła się na dzisiejszym doradcy najzbawienniejszego planu. Zanim te rzeczy nie będą w porządku, nie życzcież sobie, Ateńczycy, polityka tak wpływowego, iżby mógł bezkarnie przekroczyć ustawy, ani tak bezmyślnego, żeby pakował się w oczywiste licho.

Nie ma wyboru między przyjemnością a koniecznością

14. I o tym trzeba wam dobrze pamiętać, Ateńczycy, że bez chęci energicznego wykonania uchwały sama ona przez się nic nie jest warta. Gdyby uchwały wystarczyły, by zmusić was do pełnienia obowiązków lub by dopiąć ich przedmiotu, nie bylibyście w tak małym stopniu, a raczej żadnym, zrealizowali tyle uchwał ani nie trwałaby tak długo samowola Filipa; o ile zależy od uchwał, byłby dawno ukarany. 15. Ale w rzeczywistości jest inaczej; czyn idzie wprawdzie z kolei po słowie i głosowaniu, ale wyprzedza je siłą i wartością. Jego jeszcze tylko brakuje, reszta jest; są wśród was, Ateńczycy, zdolni kaznodzieje obowiązku, najbystrzej ze wszystkich chwytacie sens słów212, a także i wykonać, w razie odpowiedniego postępowania, zdołacie je teraz. 16. Jakiegoż czasu albo jakiejże chwili szukacie, Ateńczycy, lepszej od obecnej? Kiedyż spełnicie powinność, jeżeli nie teraz? Nie wszystkież213 nasze przedmurza już trzyma w swych rękach ten człowiek, a w ostatnią hańbę pogrążymy się, jeżeli opanuje i tę ziemię? Czyż nie toczą właśnie wojny z Filipem ci, którym przyrzekaliśmy ratunek gotowy na wypadek takiej wojny? Czy nie wróg? Nie rabuś naszego dobytku? Nie dzikus? Czyż jest jakieś za silne na niego wyzwisko? 17. Dlaboga214, wszystko idzie w niepamięć, ledwo ręki nie przyłożymy do jego knowań, a potem będziemy szukali sprawców biedy? Boć sami się sprawcami nie nazwiemy, wiem to dobrze. Podobnie w niebezpieczeństwach wojennych żaden z panikarzy nie oskarża siebie, ale generała, sąsiadów215 i raczej wszystkich innych; niemniej klęska jest winą wszystkich panikarzy, bo oskarżyciel drugich mógł sam stać w miejscu, gdyby zaś postąpił tak każdy, mieliby zwycięstwo. 18. Tak i teraz: nie daje ktoś najlepszej rady? Niech drugi wstanie i powie, a nie oskarża tamtego. Mówi inny lepiej? Róbcież to w imię Boże! Ale to nie dogadza! Jeszcze stąd nie wniosek, że mówca jest przestępcą. Ale opuścił modlitwę, choć się należała216. Modlić się, Ateńczycy, łatwo, zebrawszy pokrótce wszystkie życzenia, ale nie jednako jest łatwo wybrać z programu obrad politycznych, lecz trzeba wybierać pożytek zamiast przyjemności, jeżeli nie da się obu razem. 19. Powie ktoś: czyż nie lepszy taki, który znajdzie dla nas sposób i na zachowanie funduszu teatralnego, i na podanie innych środków pieniężnych dla żołnierzy? Owszem, jeżeli jest taki sposób. Co do mnie ciekaw jestem, czy mógł kiedykolwiek ktoś z ludzi — albo czy będzie mógł — z deficytu zaspokoić zapotrzebowanie, wyrzuciwszy wprzódy gotówkę na marne? W takich twierdzeniach największą rolę odgrywa, zdaje się, osobiste życzenie, dlatego samego siebie oszukać jest najłatwiej ze wszystkiego. Czego ktoś pragnie, w to i wierzy217, a rzeczywistość często inaczej kształtuje się. 20. Patrzcie, Ateńczycy, na to w świetle realnych możliwości, a stać was będzie na wyprawę za żołdem. Nie wypada ludziom z honorem zaniechać czegoś z braku funduszów wojennych, a potem lekko znosić takie zniewagi; nie wypada rwać się do zbrojnego uderzenia na Korynt i Megarę218, a z braku zaopatrzenia na wyprawę pozwolić Filipowi na sprzedawanie w niewolę obywateli miast greckich.

Świeczniki promiennej przeszłości a światełka na bagnach współczesnej korupcji