21. Obrałem ten temat nie z pustej chęci narażenia się komu (jeszcze na tyle nie straciłem rozumu ani nie opuściła mnie tak dalece łaska losu, żebym chciał narażać się, nie widząc stąd żadnej korzyści), ale uważam za obowiązek prawego obywatela przenosić dobro państwa nad popularność i słyszę — jak zapewne i wy — że tą samą wytyczną w polityce kierowali się mówcy za naszych przodków, których chwalą wprawdzie wszyscy mówcy dzisiejsi, ale nie bardzo naśladują, Arystydes219, Nikiasz220, mój imiennik221, Perykles222. 22. Odkąd pojawili się mówcy, którzy was wypytują: „Czego chcecie? Jaki wniosek mam przedstawić? W czym mogę wam przysłużyć się?”, odtąd interesy państwa poszły w kąt przed chwilowymi względami i dzieją się takie rzeczy, jak teraz. Tym wszystko świetnie wiedzie się, wam haniebnie. 23. Zróbmy, Ateńczycy, treściwe zestawienie223 czynów przodków naszych. Wywód będzie krótki i znany wam, bo nie cudzymi, ale własnymi przykładami możecie, Ateńczycy, być szczęśliwi. 24. Owi więc, którym nie pochlebiali mówcy i nie kochali ich, jak was kochają ci dzisiaj, rządzili Grecją za zgodą224 całego narodu przez czterdzieści pięć lat225; dostawili na Akropol226 więcej niż dziesięć tysięcy talentów, król macedoński był ich wasalem227, jak się należy dzikusowi przed Grekami228; na lądzie i morzu odnieśli wiele chlubnych zwycięstw własnymi piersiami, oni jedni zostawili sławę czynów, której nic ująć nie zdoła. 25. Tak się spisali w polityce ogólnogreckiej; przyjrzyjcie się im teraz jako obywatelom własnego państwa, tak w urzędzie, jak i w życiu prywatnym. Jako pomnik publicznej działalności zostawili wam szereg budowli, tyle cudownych świątyń i dzieł sztuki w nich, że daremnie starałaby się przewyższyć je potomność. 26. Życie prywatne ich było tak karne i dostrojone tak twardo do republikańskiego obyczaju, że możecie jeszcze dziś oglądać dom Arystydesa, Miltiadesa229 i innych sław ówczesnych — jeżeli kto z was zna te domy — jak w niczym nie różnią się one od sąsiednich; bo polityką zajmowali się, nie aby im coś z tego kapnęło, ale każdy uznawał potrzebę mnożenia dobra publicznego. Wielki rozkwit ówczesny był wynikiem ich rzetelności w polityce ogólnogreckiej, pobożności w religii, przestrzegania zasady równości w własnym samorządzie. 27. Taką uprawiali politykę pod wspomnianymi mężami zaufania; a jakżeż teraz wygląda nasza polityka w rękach tych przezacnych panów? Jest jakieś choćby słabe podobieństwo? Szkoda nawet mówić o reszcie, chociaż byłoby dosyć do mówienia, ale patrzcie: przy zupełnym braku współzawodników — bo Sparta upadła230, Teby co innego zaprząta231, z reszty nikt nie może stawać z nami w zawody o pierwszeństwo — mogliśmy i o nasze posiadłości być spokojni, i być ostatnią apelacją dla wszystkich innych, 28. a tymczasem utraciliśmy szmat własnej ziemi, zmarnowaliśmy na nic więcej niż tysiąc pięćset talentów232, za pokoju utraciliśmy dzięki tym panom sprzymierzeńców pozyskanych w wojnie i wyćwiczyliśmy takiego wroga przeciwko nam samym. Niech kto tu wyjdzie na mównicę i niech mi powie, skąd wzięła się siła Filipa, jak nie z nas samych! 29. Prawda, mój drogi — powie taki pan — że źle z dyplomacją, ale za to wewnątrz państwa dzieje się teraz lepiej. Na cóż tu się powołać? Że tynkujemy fasady kamienic, naprawiamy drogi, urządzamy fontanny i inne bajdury?233 Popatrzcie no na polityków spod tego znaku! Jedni z dziadów stali się bogaczami, inni ze skromnych stosunków przyszli do znaczenia, niektórzy pobudowali sobie kamienice okazalsze od budowli publicznych; im bardziej podupada potęga państwa, tym bujniej wzrosły ich fortuny234.

Wolny lud bohaterskich Aten a potulne mieszczaństwo na pasku finansjery Eubulosa

30. Jakaż jest zbiorowa przyczyna i czemuż to wtedy było wszystko dobrze, a teraz nie? Dawniej sam lud miał odwagę wziąć czynny udział w wyprawach, wobec polityków czuł się gospodarzem w domu i panem wszystkich łask; każdy inny czuł się w siódmym niebie, gdy mógł dostąpić u ludu zaszczytu, urzędu i łaski jakiejś. 31. Teraz przeciwnie, politycy są szafarzami łask, w ich rękach leży cała polityka i gospodarka, wy — lud — macie podcięte żyły, ogołoceni jesteście z pieniędzy i sprzymierzeńców, zeszliście na drugi plan jak najniższy sługa; jesteście zadowoleni, że wam płacą wstęp do teatru lub urządzają procesję wrześniową; najwalniejsza ze wszystkiego, że jeszcze wdzięczni im musicie być za waszą własność. Zamknęli was w murach miejskich i obłaskawiają dla swoich celów235. 32. Naturalnie, nie można tchnąć wielkim duchem i egzaltacją wśród małostkowych zajęć236; jakie zatrudnienie, takie z konieczności i usposobienie237. O Pani nasza Zielna238! Nie dziwiłbym się, jeślibyście za te słowa ciężej mnie nawiedzili niż samych sprawców stosunków. Nie zawsze i nie o wszystkim pozwalacie mówić swobodnie; nawet dziwię się, żeście mi dziś pozwolili.

Nowy plan ordynacji finansowej

33. Może jeszcze teraz przynajmniej wyzwolicie się spod siły nawyknienia, zechcecie wyprawić się i prowadzić godną239 siebie politykę, a nadwyżkę z domowych dochodów odłożycie na żelazny kapitał dla ubezpieczenia dóbr zagranicznych; może w takim razie, może uzyskacie, Ateńczycy, jakąś pełniejszą porcję, a zerwiecie z systemem dawek, przypominających dietę lekarską. Takie dawki jak nie dodają siły, tak nie pozwalają umrzeć. Tak samo to, czym was pasą, ani nie wynosi tyle, by mogło dać jakąś trwałą korzyść, ani nie pozwala zrezygnować i zająć się czym innym, ale właśnie karmi w każdym z was tylko lekkomyślność. 34. „A więc chcesz”, powie kto, „aby to obrócić na żołd?” I to natychmiast, Ateńczycy, na taką samą dla wszystkich gażę, aby każdym za udział jego w skarbie publicznym mogło państwo obrócić wedle potrzeby. Taki obywatel będzie lepszy i za pokoju siedząc w państwie, bo bieda go nie przymusi do haniebnego postępku, a jeśli wydarzy się coś takiego, jak teraz, za te same pobory będzie żołnierzem, jak się godzi w obronie ojczyzny. Obywatel, który przekroczył wiek popisowy, będzie pobierał wedle wspólnej normy to samo, co teraz pobiera bez ordynacji, nie dając niczego w zamian państwu, a za to będzie sprawował wszystkie potrzebne dla państwa funkcje nadzorcy i zarządcy. 35. W ogóle niczego nie ujmuję ani nie dodaję, co najwyżej drobiazg, a usuwam nieład przez zaprowadzenie ordynacji państwowej, która normuje udziały, służbę wojskową, sądownictwo, wiek i czas powinności240. Nigdzie nie powiedziałem, żeby próżniakom wypłacać zarobki pracujących ani żeby samym próżnować bez opamiętania, a dowiadywać się o zwycięstwa najemników generała N. Tak się teraz dzieje. 36. Nie ubliżam241 zastępcy waszemu w pełnieniu obowiązków, ale żądam, byście sami, Ateńczycy, robili za siebie to, za co czcicie drugich, i nie ustępowali stanowiska przekazanego wam przez przodków wśród wielu chlubnych niebezpieczeństw.

Domówienie

Powiedziałem mniej więcej wszystko, czego wymaga, moim zdaniem, wasz pożytek. Oby wasz wybór wypadł z korzyścią dla państwa i wszystkich, a pokaże ją przyszłość.

V. Druga mowa przeciw Filipowi (roku 344)

Wołanie na alarm

1. Tyle razy, Ateńczycy, mówi się o postępkach Filipa przeciwnych traktatowi i zawsze widzę jedną i tę samą rzecz: broni się naszej sprawy gorliwie i serdecznie, oskarża się Filipa zasłużenie; ale z tego wszystkiego nie wynika dosłownie nic dla spełniania powinności, ani nawet tyle, by opłaciło się słuchać. 2. Do tego doszła obecnie cała nasza polityka, że im jaśniej można udowodnić Filipowi naruszenie traktatu i spisek przeciw całej Grecji, tym trudniej doradzić, co należy czynić. 3. W czym powód? Nie słowem, ale czynem, Ateńczycy, poskramia się zaborców. Tymczasem, po pierwsze, my z obawy przed waszą niechęcią nie dajemy z mównicy takich rad ani nie stawiamy takich wniosków, ale rozwodzimy się nad zachowaniem się Filipa, jakie to oburzające i tym podobne. Następnie: wy, słuchacze, potraficie lepiej od Filipa wygłaszać sprawiedliwe mowy i rozumieć je z ust drugiego, ale zupełnie wam nie spieszy się przeszkodzić mu w obecnych knowaniach. 4. Tedy wynik jest — spodziewam się — konieczny i chyba naturalny. Obu stronom w tym lepiej powodzi się, w czym się każda z obu stron gorliwie ćwiczy, on w działaniu, wy w mówieniu. Jeżeli i teraz wystarcza wam mieć słuszność na słowa, prosta historia i rzecz nie wymaga fatygi. 5. Jeżeli zaś trzeba szukać środków naprawy i strzec się, by położenie nie zmieniało się w dalszym ciągu niespostrzeżenie na gorsze, by nie stanął przeciw nam ogrom niezwalczonej potęgi — trzeba skończyć z dotychczasowym sposobem obrad i zarówno mówcy wszyscy, jak i audytorium muszą ponad wygodę i przyjemność przełożyć dobro i ocalenie.