36. Gdzie przyczyna tego wszystkiego? Nie bez powodu i słusznej przyczyny wtedy Grecy z taką gotowością rwali się do wolności, z jaką dziś skłaniają się ku niewoli. Było coś wtedy, było, Ateńczycy, w duszy ludu, czego dzisiaj nie ma, co było silniejsze od złota perskiego, co wiodło Grecję do wolności, co niepokonane stawiało czoło bitwom morskim i lądowym, teraz zaś przestało istnieć — i przez to taka zmiana i takie wiry w sprawach publicznych. 37. Co to było? Żaden wymysł ani nic nadzwyczajnego, ale to: wszyscy nienawidzili biorących pieniądze od żądnych władzy nad Grecją lub jej zagłady. Dowiedzione przekupstwo było najcięższą zbrodnią, karano ją jak najsurowiej i nie było wcale pardonu294. 38. Nie można było kupić od mówców ani od naczelnego dowództwa politycznej sposobności, jaką los niejednokrotnie gotuje niedbalcom przeciw troskliwym, jaką niechętnym do działania daje w ręce przeciw wykonawcom wszystkich obowiązków; ani nie można było kupić zgody między sobą, ani niedowierzania dzikim monarchiom, ani niczego takiego w ogóle. 39. To teraz wszystko jakby z rynku wysprzedane, a w miejsce tego otwarł się przywóz artykułów, od których padła na Grecję śmiertelna niemoc. Jakie to? Zazdrość, gdy ktoś wziął łapówkę, pośmiewisko, gdy przyzna się do niej, rozgrzeszanie zasądzonych za przekupstwo, nienawiść do ganiącego, poza tym wszystko, co wynika z łapownictwa. 40. Boć trójrzędowców, niewolników, dochodów pieniężnych i innego aparatu, w ogóle wszystkiego, po czym ceni się siłę państw, teraz wszyscy mają o wiele więcej i w większych rozmiarach niż wtedy. Ale sprzedawczycy potrafią to zagwoździć tak, iż jest nie do użycia, bez skutku i bez pomocy.

Obyczaj ojców

41. Sami zapewne widzicie obecne położenie i nie potrzebujecie mnie na świadka. Wykażę, że w dawniejszych czasach działo się przeciwnie, nie własnymi słowy, ale napisem ojców waszych, który na spiżowej tablicy wyryli na Akropolu, nie by im samym przydał się na co (bo i bez tych napisów pojmowali dobrze swoje obowiązki), ale byście wy mieli pamiątkę i przykład, jak poważnie te sprawy należy traktować. Jakżeż brzmi napis? 42. „Artmios”, powiada, „syn Pytonakta z Zelei295, banita i wróg ludu ateńskiego i sprzymierzeńców, on sam i ród”. Poniżej wypisano przyczynę wyroku: „ponieważ złoto medyjskie296 przywiózł na Peloponez”. Taki jest napis. 43. Przedstawcież sobie, na Boga, co to był za sposób myślenia, co za powaga Ateńczyków, którzy tak wtedy postępowali. Owi jakiegoś Zelejczyka, Artmiosa, niewolnika króla perskiego, bo Zelea jest w Azji, wypisali jako swego wroga i sprzymierzeńców, jego samego i ród, i jako banitów, za to, że na usługach despoty zawiózł złoto na Peloponez, nawet nie do Aten. 44. A nie była to byle jaka banicja; czymże bowiem jest dla Zelejczyka utrata praw przysługujących obywatelowi ateńskiemu! Ale napisano w prawach krwawych297 odnośnie do wypadków uchylających oskarżenie o morderstwo: „banita”, rzecze, „niech zginie”. To znaczy, że ktokolwiek by takiego zabił, jest czysty w obliczu prawa. 45. Zatem ówcześni Ateńczycy uważali za stosowne dbać o dobro wszystkich Greków; inaczej by ich nie obchodziło, czy tam ktoś kogoś przekupuje na Peloponezie. Przyłapanych karali ponadto takim pręgierzem. W takich oczywiście warunkach Grecy byli straszni dla barbarzyńców, nie barbarzyńcy dla Greków. 46. Ale nie dzisiaj298; nie tak już czujecie zarówno w tych rzeczach, jak i we wszystkich innych; ale jak? Sami wiecie; na cóż wszystkich oskarżać? Podobnie, i nie lepiej niż z wami, jest z resztą Greków. Dlatego powiadam, obecne położenie wymaga wielkiej gorliwości i dobrej rady. Jakiej? Mam powiedzieć — każecie? Nie będzie gniewu? (Odczytuje urywki z aktów).

Inne czasy, inne metody

47. Więc naiwne jest gadanie pocieszających państwo, że Filip nie jest jeszcze tak potężny, jak byli wtedy Lacedemończycy299, którzy panowali na morzu i na całym lądzie, mieli w królu perskim sprzymierzeńca i nic im nie oparło się, przecie państwo i ich odparło i nie dało się rozszarpać. Niemal we wszystkim zaznacza się wielki postęp i nie można równać dzisiejszych stosunków z dawniejszymi; ale chyba nigdzie nie dokonało się tyle zmian i nie nastąpił taki postęp, jak w wojskowości300. 48. Najpierw Lacedemończycy i wszyscy inni wpadali, bywało, jak słyszę, na cztery czy pięć miesięcy letnich, pustoszyli powiat ciężką piechotą i pospolitym ruszeniem i cofali się z powrotem do kraju; walczono po staroświecku, a raczej konstytucyjnie, nie okupywano niczego u nikogo pieniędzmi, ale toczono wojnę prawowitą i otwartą. 49. Dziś, jak widzicie bez wątpienia, żadne rozstrzygnięcie nie zapada w otwartej walce orężnej, ale w większości wypadków zdrajcy psują sprawę. Słyszycie, że Filip nie ciężką falangą toruje sobie drogę, ale rzuca lekkich, konnicę, łuczników i najemników, takie to wojsko do obrócenia w mig, wedle potrzeby. 50. Z nim zjawia się na granicy państwa źle rządzącego się; nikt mu nie zajdzie drogi u samych granic, bo nie wierzy się w jego zakusy, aż maszynami oblężniczymi przypuści szturm do miasta; drugorzędną jest rzeczą, że nie robi różnicy między latem a zimą ani nie wyjmuje od działania żadnej pory roku. 51. Trzeba to mieć dobrze na pamięci i nie wpuścić wojny do kraju; zapatrzenie w naiwne stosunki z czasów wojny peloponeskiej przyprawi nas o skręcenie karku; trzeba czuwać politycznie i wojskowo i wytężać uwagę, by nie ruszył się z domu, a nie walczyć wtedy dopiero, gdy zetrze się ramię z ramieniem. 52. Mamy pewne naturalne dane z góry do wojny, oczywiście, o ile chcemy, Ateńczycy, wypełniać powinności: wielka część kraju jego z natury wystawiona jest na najazd, rabunek i pustoszenie; tysiąc innych. Do bitwy ma lepsze od was przygotowanie.

Konserwatyści wydają Filipowi miasto za miastem

53. Nie wystarczają same wiadomości ani sama praktyka wojny obronnej; znienawidźcie w głębi ducha i rozumu tutejszych jego adwokatów, w przekonaniu, że nie można pokonać wrogów państwa, jeżeli wpierw nie ukarze się ich służalców wśród obywateli samego państwa. 54. Na to wy, na Boga świętego, nie możecie zdobyć się, ale taka was opętała głupota czy szaleństwo, czy jak to mam nazwać (bo nieraz mnie opada strach, czy demony nie biorą naszego państwa), że dla urągowiska, z zazdrości, albo na kpiny, czy z jakiej się trafi przyczyny każecie mówić sprzedawczykom, z których niektórzy nawet nie zaparliby się tego, i śmiejecie się z ich wymyślań na drugich. 55. Jeszcze to nie takie groźne, chociaż samo w sobie groźne; ale działalności politycznej takich ludzi zostawiacie swobodniejsze pole niż waszym własnym obrońcom. Przypatrzcie się, jakie klęski rodzi chętne nastawianie ucha takim ludziom. Powiem rzeczy wszystkim znane.

56. Spomiędzy polityków w Olincie jedni byli stronnikami Filipa i we wszystkim wysługiwali się mu, inni służyli najlepszej sprawie i starali się odwrócić niewolę od obywateli. Którzy tedy zgubili ojczyznę? Którzy wydali zdradą konnicę301, co spowodowało upadek Olintu? Stronnicy Filipa; oni jeszcze za istnienia państwa spotwarzali obrońców najlepszej sprawy i za ich to namową wygnała gmina olintyjska Apollonidesa.

57. Nie tylko u nich to przyzwyczajenie stało się źródłem całego nieszczęścia, a nigdzie indziej. Gdy po wypędzeniu Plutarcha z jego najemnikami z Eretrii lud opanował miasto i Portmos, jedni uprawiali politykę zbliżenia do nas, drudzy do Filipa. Tych to raczej słuchali we wszystkim nieszczęśliwi Eretrejczycy, a w końcu za ich namową wygnali własnych obrońców. 58. Toteż sprzymierzeniec Filip posłał im Hipponika z tysiącem najemników, zburzył mury Portmu i ustanowił trzech tyranów: Hipparcha, Automedonta i Klejtarcha, a potem stłumił już dwa razy powstanie o niepodległość, raz wyprawą zaciężną pod wodzą Eurylocha, drugi raz przez Parmeniona302, wskutek czego stronnictwo ludowe musiało ratować się ucieczką z kraju.

59. Na co wiele rozwodzić się? W Oreos macedonofilską politykę uprawiali Filistides, Menippos, Sokrates, Toas i Agapajos, ci, którzy teraz rządzą miastem (wiedzieli o tym wszyscy), niejaki zaś Eufrajos, który i tu u nas mieszkał niegdyś, stał na czele kierunku liberalnego i wolnościowego. 60. Dużo byłoby mówić o gwałtach i zniewagach gminy wobec niego. Na rok przed zajęciem miasta wniósł pozew o zdradę przeciw Filistidesowi i jego stronnictwu, przejrzawszy ich politykę. Utworzyła się liczebna konfederacja303 za pieniężnym poparciem Filipa i pod jego batutą; ci uwięzili Eufrajosa za zakłócanie spokoju publicznego. 61. Na ten widok lud orejtejski, zamiast spieszyć mu z pomocą, a ich zatłuc kijami, nie gniewał się na nich, owszem, cieszył się, że Eufrajos poniósł zasłużoną karę. W następstwie tego jedni uprawiali do woli politykę zagłady i przygotowywali zamach, demokraci zaś, nawet jeżeli kto z nich co nieco pomiarkował, milczeli ze strachu, bo pamiętali nieszczęście Eufrajosa. Przyszła na nich taka jakaś niemrawość, że w obliczu katastrofy nikt z nich nie ośmielił się ust otworzyć, aż siła zbrojna nieprzyjacielska stanęła pod murami. Wtedy jedni bronili się, drudzy zdradzili. 62. Po tak haniebnym i nikczemnym zdobyciu miasta ci rządzą niepodzielnie, wygnawszy dawnych swoich zbawicieli, którzy podówczas gotowi byli jakąkolwiek krzywdę wyrządzić Eufrajosowi, a część nawet z nich śmiercią ukarali; Eufrajos sam sobie zadał śmierć i przypieczętował życiem sprawiedliwą i czystą politykę antymacedońską.