63. Może dziwicie się, co sprawiło, że Olintyjczycy, Eretrejczycy i Orejci z większą przyjemnością słuchali adwokatów Filipa niż własnych obrońców. Otóż to właśnie, co i u nas: obrońcy najlepszej sprawy nawet mimo chęci nie mogą nieraz nic przyjemnego powiedzieć, bo muszą mieć na oku ratunek państwa. Tamci właśnie drogą ustępstw idą na rękę Filipowi. 64. Ci żądali podatków, tamci mówili, że nie potrzeba wcale; ci żądali wojny i niedowierzania, tamci pokoju; aż dostali się. I tak dalej we wszystkim, by nie rozwodzić się nad szczegółami; jedni mówili dla przypodobania się, drudzy doradzali środki ratunku. Częstokroć, szczególnie pod koniec, tłum przytakiwał nie dla przyjemności albo z niewiedzy, lecz ulegali mimowolnie, poczuwając się do przegranej na całej linii. 65. Obawiam się, na Boga, by to samo nie spotkało i was w obliczu deficytu z rozrachunku. Oby nie doszło do tego, Ateńczycy; tysiąc razy lepsza śmierć niż pochlebianie Filipowi i wydanie mu na łup którego z waszych obrońców304. 66. Ładną nagrodę dostali demokraci orejtejscy za oddanie się pod opiekę przyjaciół Filipa i za odepchnięcie Eufrajosa; ładną nagrodę gmina eretrejska za niedopuszczenie przed zebranie waszego poselstwa i powierzenie się Klejtarchowi305; jarzmo noszą pod batem i nożem. Ładnie Filip oszczędził Olintyjczyków; a nie kto inny, tylko oni sami wybrali Lastenesa generałem konnicy i skazali na wygnanie Apollonidesa. 67. Tylko głupcy i niegodziwcy mogą mieć takie nadzieje i sądzić, że byle co uchwalając i nie chcąc wypełniać żadnych obowiązków, ale słuchając mówców sprzyjających wrogowi, nie grzęźnie się w żadne niebezpieczeństwo, bo mieszka się w tak ogromnym państwie. 68. A przecież wstyd później powiedzieć: „Któż by był tego spodziewał się? Dlaboga, trzebaż było tak robić, tak nie robić”. Wieleby teraz mieli do powiedzenia Olintyjczycy; nie byliby upadli, gdyby byli z góry wiedzieli wtedy; wiele by Orejci, wiele Fokijczycy, wiele każde z państw upadłych. 69. Cóż im z tego? Dopóki okręt trzyma się na wodzie, czy to większy, czy mniejszy, wtedy powinien i żeglarz, i sternik, i każdy wedle szeregu wytężać siły i czuwać, by nikt ani świadomie, ani mimowolnie nie przewrócił go, gdy morze go zaleje — daremne zabiegi306. 70. Tak i my, Ateńczycy, dopókiśmy cali, dopóki mamy największe państwo, największe zasoby pieniężne, najwybitniejsze znaczenie — co mamy robić? Może niejeden z zasiadających od dawna już miałby ochotę zapytać się. Na miły Bóg, powiem, a nawet ułożę wniosek, abyście w razie ochoty mogli powziąć uchwały.
Wniosek
71. Musimy sami najpierw przygotować obronę, to znaczy trójrzędowce, pieniądze i żołnierzy (choćby nawet wszyscy inni zgodzili się na niewolę, wam chyba przystoi walka w obronie wolności), a mając już to wszystko przygotowane, tak iżby wszyscy widzieli, wzywajmy wtedy resztę i wysyłajmy wszędy poselstwa, na Peloponez, Rodos307, Chios308, do króla perskiego (bo i jego interes nie pozwala mu patrzeć spokojnie na uniwersalne podboje Filipa). W ten sposób znajdziecie towarzyszów niebezpieczeństwa i wspólników wydatków w razie potrzeby — o ile ich nakłonicie; w przeciwnym razie zyskacie przynajmniej na czasie. 72. Prowadzimy wojnę nie z regularnym mocarstwem, ale z jednostką309, dlatego przyda się taka zwłoka, jak i nie bez znaczenia były zeszłoroczne poselstwa310 z zażaleniem, z którymi obeszliśmy Peloponez: ja, obecny tu przezacny Polyeuktos311, Hegezyp312 i inni posłowie; skutkiem ich Filip zatrzymał się i nie wtargnął ani do Ambrakii, ani na Peloponez313. 73. Nie radziłbym wszelako zapraszać innych, jeżeli nie chce się samym spełniać konieczności. Naiwnością byłoby zaniedbywanie swego pozorować troską o cudze i lekceważąc sprawy bieżące, straszyć innych przyszłością. To nie są same słowa — żądam dla korpusu chersoneskiego wysyłki pieniędzy i poczynienia wszystkich wymaganych przez nich kroków i zabiegów, od nas samych domagam się przygotowań wojennych; resztę Greków należy łączyć i napominać. Tak powinno postępować państwo cieszące się taką powagą, jaką nasze państwo posiada. 74. Próżna byłaby nadzieja, że Chalkidyjczycy lub Megarejczycy ocalą Grecję po waszym odwrocie politycznym. Każdy z tych ludów będzie cieszył się, jeżeli sam ocaleje. Do was ten czyn należy: dla was zdobyli ten zaszczyt przodkowie i przekazali wam kosztem wielu wielkich niebezpieczeństw. 75. Jeżeli tu każdy z was będzie siedział jedynie dla zaspokojenia osobistych życzeń i tylko będzie patrzył, jak by samemu nic nie zrobić, najpierw nie znajdzie nigdy wykonawców; następnie obawiam się, że przyjdzie nam z konieczności zrobić wszystko to naraz, czego teraz nie chcemy urzeczywistnić częściowo.
Domówienie
76. Takie jest moje zdanie i taki wniosek. Wprowadzenie go w życie mogłoby jeszcze teraz spowodować poprawę w położeniu. Może ktoś zechce i potrafi dać lepszą radę. Bogów wszystkich proszę, by uchwała wasza, jakakolwiek będzie ona, wyszła na pożytek.
VII. Mowa o wieńcu (roku 330)
Regulamin, nie oskarżyciel, przepisuje porządek wywodów
1. Na początku, Ateńczycy, zasyłam modły do wszystkich bogów i bogiń314, ażeby do tej rozprawy natchnęli was taką życzliwością dla mnie, jaką ja stale mam dla państwa i dla was wszystkich; następnie proszę bogów, ażeby wam poddali myśl najbardziej odpowiadającą waszemu interesowi, sumieniu i honorowi, by nie przeciwnik przepisywał wam sposób słuchania mnie315 (byłoby to okrutne), 2. ale prawa i przysięga; a w przysiędze, prócz wszystkich innych zastrzeżeń, napisano: wysłuchać jednakowo obu stron, to znaczy nie tylko o niczym nie przesądzać z góry i nie tylko okazać równą życzliwość, ale także pozwolić obu stronom na taki porządek obrony, jaki sobie strona obmyśliła i wybrała.
Oskarżony musi z konieczności wychwalać się
3. Z wielu powodów, ale głównie z dwóch, i to ważnych, stanowisko Ajschinesa w tym procesie jest korzystniejsze od mego. Po pierwsze nierówne są stawki: niepozyskanie waszej życzliwości odbije się na mnie nierównie ciężej niż na nim nieprzeprowadzenie dowodu, lecz mnie grozi... — nie chcę u wstępu mowy szerzyć posępnych nastrojów — a tego nic nie kosztuje zabawa w oskarżyciela. Po wtóre wszyscy ludzie są skłonni z natury słuchać wyzwisk i oskarżeń, a krzywią się na samochwalcę. 4. W tym wypadku popularność jest po jego stronie, mnie pozostaje niebezpieczeństwo narażenia się po prostu wszystkim. Albo będę wystrzegał się wzmianek o mej działalności i wywołam podejrzenie, że nie potrafię oczyścić się z zarzutów, albo obieram za punkt wyjścia mój dorobek polityczny, a wtedy nie uniknę mówienia o sobie. Będę starał się ograniczać. Do czego mnie zmusi sam przedmiot, tego winę ponosi oskarżyciel.