294. Są to drobne zarzuty z mojej strony wobec cięższych jego a kłamliwych oskarżeń przeciw mnie. Hej, ty mój miły Boże! O macedonofilizm oskarża mnie Ajschines!506 Przed jakim zarzutem cofnąłby się taki człowiek? Gdybyśmy tak patrzyli po prawdzie — a usunęli precz wszystkie kłamstwa i akty zawiści — którzyż to są, o Boże, prawdziwi winowajcy, znaleźlibyśmy w każdym państwie polityków podobnych do Ajschinesa, nie do mnie. 295. Było jeszcze słabe, zupełnie niepozorne państwo Filipa; stronnictwo nasze uprzedzało, zachęcało, radziło jak najlepiej; ale panowie ci uczynili korzyści państwowe żerowiskiem swoich brudnych żądz zachłannych, oszukiwali i uwodzili swoich rodaków, aż ich zamienili w niewolników: Daochos, Kineas i Trazydaos Tesalczyków; Kerkidas, Hieronim i Eukampidas Arkadów; Myrtis, Teledamos i Mnaseas Argiwów; Euksyteos, Kleotymos i Aristajchmos Elejczyków; Neon i Trazylochos, synowie spodlonego zbrodniarza Filiadesa, Meseńczyków; Aristratos i Epichares Sykiończyków; Dejnarch i Demaret Koryntyjczyków; Ptojodor, Heliksos i Perylaos Megarejczyków; Timolaos, Teogejton i Anemojtas Tebańczyków; Hipparch, Klejtarch i Sozystrat Eubejczyków. 296. Noc zaszłaby mnie na wyliczaniu imion zdrajców507. Ci wszyscy ludzie wykonują w swoich ojczyznach ten sam program, jaki panowie ci u was, ale są to zbrodniarze, pochlebcy, dusze splugawione wieczystą zmazą, krwawi pomniejszyciele własnych ojczyzn, sprzedawcy wolności najpierw Filipowi, potem Aleksandrowi; oni szczęście mierzą dogadzaniem żołądkowi i najsprośniejszym żądzom, oni zaprzepaścili wolność i bezpańską swobodę, które były miarą i sprawdzianem szczęścia dla dawnych Greków.

Wieniec zasłudze

297. Dzięki mnie i mojej polityce państwo nasze nie ponosi w oczach całego świata odpowiedzialności za ten haniebny i osławiony spisek nikczemników, a właściwie — jeżeli nie mam, Ateńczycy, obwijać w bawełnę — zdradę! I ty mnie zapytujesz, za jaką zasługę żądam uczczenia? Odpowiadam ci, że wśród ogólnego przekupstwa wszystkich polityków greckich — począwszy od ciebie — najpierw z kieszeni Filipa, a teraz Aleksandra, 298. mnie do zdrady uprawnień i korzyści ojczyzny — jak one mi przedstawiały się — nie przywiodła ani sposobność, ani uprzejme słówka, ani ogrom obietnic, ani nadzieja, ani obawa, ani w ogóle nic; nie doradzałem ludowi, kładąc, jak wy, własną korzyść na szalę; z ducha prawości kierowałem najpoważniejszymi sprawami mojego czasu i sprawowałem je wszystkie rzetelnie. Za to domagam się uczczenia. Za odbudowę murów, z której naigrawałeś się, i za oszańcowanie miasta należy mi się — jakżeżby nie? — wdzięczność i pochwała, ale oddzielam szeroką miedzą te czynności od mej działalności politycznej. 299. Nie kamieniami obwarowałem miasto ani cegłami i nie są to moje najsilniejsze tytuły do chluby. Chcesz naprawdę zobaczyć moje obwarowanie? Znajdziesz broń, miasta, twierdze, porty, flotę, konnicę, armię do obrony. 300. Takim puklerzem osłoniłem Attykę, zrobiłem wszystko, na co stać było ludzki rozum; to moje przedmurze kraju, nie pas portu pirejskiego i miasta. Nie ja jestem pobity rachubami Filipa — daleko do tego! — jak i nie jestem pobity przygotowaniami jego, ale generałowie sprzymierzeńców i armie uległy losowi. Dowody tego? Oczywiste i jasne!

Wytyczne polityki Demostenesa

301. Cóż należało czynić patriocie, przezornemu, gorliwemu i prawemu politykowi? Czyż nie Eubeę upatrzyć na przedmurze Attyki od strony morza, Beocję od lądu, od strony Peloponezu tamtejszych sąsiadów? Nie zabiegać o bezpieczeństwo transportu zbożowego aż do samego Pireusu? 302. Nie wnosić wysyłkę posiłków na ratunek posiadłości: Prokonezu508, Chersonezu, Tenedos509, wytężać akcję dyplomatyczną dla pozyskania na sprzymierzeńców Bizancjum, Abydos510, Eubei? Nie wydzierać wrogowi najbardziej wpływowe jego placówki, uzupełniać na tym polu braki naszego państwa? Wszystkie te powodzenia osiągnąłem uchwałami i krokami politycznymi; 303. patrząc bez zawiści, stwierdzi każdy, Ateńczycy, prawość ich i poprawność; nie pominąłem żadnej sposobności, nie zaniedbałem niczego wedle możności i pojemności umysłu jednego człowieka. Cóż winien Demostenes, że siła jakiegoś mściwego bóstwa czy losu, czy niedołęstwo generałów, czy podłota zdrajców po miastach, czy wszystko razem, podkopywały państwo, aż je obaliły? 304. Gdyby jeden człowiek w każdym mieście greckim zajmował podobne stanowisko do mojego u was, albo raczej gdyby Tesalia miała jednego tylko człowieka i jednego Arkadia o tym samym, co mój, sposobie myślenia, nie byłyby spotkały obecne nieszczęścia ani Greków północnych, ani Greków środkowych; 305. wszyscy wolni i samorządni zamieszkiwaliby swoje ojczyzny w szczęściu i bezpieczeństwie, wdzięczni wam i innym Ateńczykom — za moją sprawą — za tyle dobrodziejstw. Proszę odczytać wykaz wypraw posiłkowych, jakie uruchomiono na skutek moich wniosków. Zobaczycie, że słowa moje nie dorównują niepomiernie rzeczywistości; nie chcę budzić zazdrości.

Jałowe pole

306. Tak powinna wyglądać działalność prawego obywatela, Ajschinesie; z jej powodzeniem stalibyśmy się bezspornie największym państwem, a w dodatku zupełnie legalnie; klęska jej ocaliła nam przynajmniej dobrą sławę. Nikt nie przygania państwu ani jego zasadom politycznym, ale złorzeczy losowi511, który tak rozstrzygnął. 307. Nie512, dalibóg, odstąpić interesów państwa, sprzedać się przeciwnikom i łowić sposobności dla wroga przeciw ojczyźnie! Nie — intrygować przeciw odważnemu i wytrwałemu obrońcy godności państwa; nie — osobiste urazy chować w pamięci, a udawać zdradziecką rezerwę, jak to czynisz wielokrotnie! 308. Istnieje, oj istnieje, godziwa i pożyteczna dla państwa rezerwa, w jakiej całkiem po prostu trwa ogół obywatelstwa. Nie taka jest rezerwa Ajschinesa — daleko do tego! Usuwa się wedle osobistego uznania od życia politycznego — a często nabiera takiego przekonania — strzeże chwili, kiedy wam uprzykrzy się stały mówca albo przypadkowo zdarzy się jakaś przeciwność losu albo inna przykrość (a wiele jest takich w życiu ludzkim); nagle w takiej chwili, jak wiatr po ciszy, zjawia się mówca z wyćwiczonym głosem i doborem słów, składa mowy dobitnie i bez wytchnienia513, wprawdzie bez pożytku żadnego, ale za to na nieszczęście przygodnej jednostki i powszechną niesławę. 309. Wszak twe studia i twe starania, Ajschinesie — gdyby płynęły z prawej duszy i ożywionej myślą o dobru ojczyzny — powinny były wydać rzetelne owoce i zrodzić powszechny pożytek, przynieść przymierza z miastami, przysporzyć dochody pieniężne, nowe porty handlowe i korzystne ustawy, stworzyć polityczne kroki oporu przeciw zdeklarowanym wrogom. 310. Miniony czas otwarł szerokie pole popisu dla dobrego obywatela, ale nie figurujesz na nim ani w pierwszym, ani drugim, ani trzecim, ani czwartym, ani piątym, ani szóstym, ani żadnym rzędzie mnożycieli państwa. 311. Jakie przymierze za twoim pośrednictwem przyszło do skutku dla państwa? Jaka pomoc, jaka życzliwość pozyskana lub sława? Jakie twoje poselstwo, jaka usługa przydały państwu splendoru? Jaką sanację514 przeprowadziłeś jako kierownik urzędu spraw wewnętrznych lub ogólnogreckich i zagranicznych? Jakie trójrzędowce? Jakie pociski? Jakie doki? Jaka naprawa murów? Jaka konnica? W czym w ogóle jesteś użyteczny? Jakiż publiczny fundusz zapomogowy, czy dla zamożnych, czy dla ubogich? Żaden! 312. No, serce! Jeśli nic z tego, to chyba życzliwość i gorliwość! Gdzie? Kiedy? Wszyscy mówcy, nawet czysto przygodni, składali swój grosz na ratunek, a w końcu Aristonik515 ofiarował sumkę uciułaną na zapłacenie kary, by mógł wrócić do pełni praw obywatelskich. Ty, niegodziwcze ostatni ze wszystkich, nie pokazałeś się wtedy i nic nie ofiarowałeś! Nie z ubóstwa; skądże? Po szwagrze Filonie odziedziczyłeś ponad pięć talentów, a dwa talenty dostałeś ze składek naczelników okręgów podatkowych w darze za naruszenie ustawy o wyposażeniu trójrzędowców. 313. Ale oddalam się od zasadniczego toku przez przeskakiwanie z jednej kwestii do drugiej, więc pomijam516 to. Wykazałem, że nie przez niedostatek wstrzymałeś się od ofiary, ale z obawy przed narażeniem się patronowi twojej całej polityki. Kiedyż ty tniesz zucha i błyskasz wystawą? Jak tylko coś przeciw ludowi, tam Ajschines pierwszy tenor, całe książki mówi z pamięci, pierwszorzędny aktor, tragiczny Teokrines517.

Ludzie czwartego wieku stoją poza miarą klasyczną

314. Wspomniałeś dawnych mężów wybitnych. Pięknie! Wszelako nie godzi się, Ateńczycy, najpierw budzić w was tlącą się życzliwość dla zmarłych, a potem zestawiać z nimi mnie, żyjącego współcześnie z wami. 315. Cały świat wie, że wszystkim żyjącym zazdrości się mniej lub więcej, zmarłych nawet wróg już nie nienawidzi. Takie natura dała nam usposobienia; a mnie ma się sądzić i oceniać wedle mężów poprzedniej doby? Och, nie! Byłoby to niesprawiedliwe, Ajschinesie! Porównaj mnie, jeśli łaska, z sobą albo innym twoim współczesnym stronnikiem. 316. Zastanów się, czy lepiej jest dla państwa i zaszczytniej zostawiać współczesne zasługi bez zapłaty i w śmiech je obracać z powodu ogromu, niedającego nawet określić się, dawnych zasług, czy też wszystkim życzliwym działaczom użyczać zaszczytnych względów ludu? 317. Jeżeli już trzeba mi i to powiedzieć, kierunek mojej polityki okaże się przy ewentualnym rozpatrzeniu podobny do dążności mężów podówczas sławionych, a nawet identyczny z ich zasadami; kierunek twojej polityki odpowie taktyce ówczesnych denuncjantów. Oczywiście i wtedy byli kpiarze kosztem współczesnych, a chwalcy dawniejszych, wspólnicy twoi w rzemiośle krytykowania. 318. Powiadasz, że w niczym nie przypominam owych? A ty przypominasz, Ajschinesie? A brat twój? A kto inny ze współczesnych mówców? Moim zdaniem, nikt. Porównaj, zacna duszo — bym cię nie nazwał inaczej — żywego z żywymi i współczesnymi, jak we wszystkim innym porównuje się, na przykład poetów, chóry, aktorów. 319. Nie odprawiało się Filammona518 z Olimpii519 bez wieńca dlatego, że nie dorównywał w sile Glaukowi z Karystos520 i innym dawnym atletom, ale wieńczyło się go i obwoływało zwycięzcą za najlepszą walkę z wchodzącymi w szranki.

Jeszcze nie zginęła