KUBUŚ: Więc zdrowie panny d’Aisnon, z przyczyny jej męczarni.
GOSPODYNI: Zdrowie.
KUBUŚ: Pani gosposiu, czy pani kocha swego małżonka?
GOSPODYNI: Umiarkowanie.
KUBUŚ: Jesteś tedy wielce godną współczucia, wydaje mi się bowiem, iż cieszy się nader kwitnącym zdrowiem.
GOSPODYNI: Nie wszystko złoto, co się świeci.
KUBUŚ: Zatem zdrowie zdrowia naszego gospodarza.
GOSPODYNI: Pij pan sam.
PAN: Kubusiu, Kubusiu, serce, ty się coś strasznie śpieszysz.
GOSPODYNI: Niech się pan nic nie boi; wino szczere jak bursztyn; do jutra nie będzie śladu.