— Może pani na to liczyć bezwarunkowo.

— I będziecie na moje rozkazy, kiedy tego zażądam?

— Będziemy ich oczekiwały z niecierpliwością.

— To wystarcza; chciej pani wrócić do domu, a niebawem je otrzymasz. Tymczasem pozbądźcie się mebli, sprzedajcie wszystko, nie chowajcie nawet sukien, jeśli są nieco jaskrawe: to by nie odpowiadało moim widokom.

Kubuś, który zaczynał być zaciekawiony, rzekł do gospodyni: „A gdybyśmy tak wypili zdrowie pani de La Pommeraye?”.

GOSPODYNI: Chętnie.

KUBUŚ: A pani d’Aisnon?

GOSPODYNI: Stoi.

KUBUŚ: Nie odmówisz mi pani i zdrowia panny d’Aisnon, która ma ładny głosik do salonu, mało talentu do tańca i melancholię wtrącającą ja w smutną konieczność przygarniania co wieczora nowego kochanka.

GOSPODYNI: Nie śmiej się pan; to rzecz najokrutniejsza, jaka być może. Gdybyś pan wiedział, co to za męczarnia, kiedy się nie kocha!...