Kubuś przetarł oczy, ziewnął na kilka zawodów, przeciągnął się, wstał, ubrał się bez pośpiechu, odsunął łóżko, wyszedł z izby, zeszedł na dół, udał się do stajni, osiodłał konie, założył im uzdę, obudził śpiącego jeszcze gospodarza, zapłacił należność, zatrzymał klucze od obu pokoi i podróżni ruszyli w drogę.
Pan chciał wypuścić galopa, Kubuś chciał jechać stępo, zawsze w myśl swej zasady. Gdy już byli o spory kawał drogi od żałosnego noclegu, pan, słysząc iż coś podzwania w kieszeni Kubusia, zapytał, co to takiego; na co Kubuś odparł, iż to klucze od pokoi.
PAN: Dlaczegóż ich nie oddałeś?
KUBUŚ: Bo w ten sposób trzeba będzie wyważać dwoje drzwi: naszych sąsiadów, aby wydobyć ich z uwięzienia, i nasze, aby odzyskać ich odzież; dzięki temu zyskamy na czasie.
PAN: Wybornie, Kubusiu! Ale dlaczego chcesz zyskać na czasie?
KUBUŚ: Dlaczego? Na honor, sam nie wiem.
PAN: I jeżeli chcesz zyskać na czasie, dlaczego jedziemy tym wolniutkim truchtem?
KUBUŚ: Dlatego iż, nie wiedząc, co jest napisane tam w górze, człowiek nie wie, ani czego chce, ani co czyni; idzie za swoim urojeniem, które nazywa się rozumem, albo za swoim rozumem, który często jest jeno niebezpiecznym urojeniem obracającym się czasem na dobre, czasem na złe.
PAN: Czy mógłbyś mi powiedzieć, co to wariat, a co człowiek rozumny?
KUBUŚ: Czemu nie?... wariat... zaczekaj pan... to człowiek nieszczęśliwy; a za tym idzie, iż człowiek szczęśliwy jest rozumny.