Ustalmy: 2.) zważywszy, iż równie niemożliwym jest Kubusiowi nie zdawać sobie sprawy ze swego wpływu i przewagi nad panem, jak panu zapoznawać swą słabość i wyzuć się ze swej pobłażliwości, trzeba, aby Kubuś był zuchwały i aby dla świętego spokoju pan jego udawał, iż tego nie widzi. Wszystko to ułożyło się poza naszą wiedzą, wszystko zostało przypieczętowane w górze w chwili, gdy natura stworzyła Kubusia i jego pana. Zostało postanowione, iż pan będziesz miał tytuły, a ja rzecz. Gdybyś pan chciał sprzeciwiać się woli natury, traciłbyś jedynie czas i zdrowie na darmo.
PAN: Ale w ten sposób twoja cząstka byłaby lepsza niż moja.
KUBUŚ: Któż przeczy?
PAN: Ale w ten sposób najlepiej byłoby mi zająć twoje miejsce, a ciebie postawić na moim.
KUBUŚ: Wiesz pan, co by stąd wynikło? Straciłbyś pan tytuł, a nie zyskał rzeczy. Zostańmy, jak jesteśmy, bardzo nam z tym dobrze obu; i obróćmy resztę życia na ugruntowanie przysłowia.
PAN: Jakiego przysłowia?
KUBUŚ: Kuba wodzi za nos swego pana. My będziemy pierwsi, o których to powiedzą: ale powtarzać będą toż samo o tysiącu innych, lepszych niż pan i ja.
PAN: To ciężko, bardzo ciężko.
KUBUŚ: Mój panie, mój drogi panie, chcesz pan wierzgać pod ostrogą, po to aby kłuła tym silniej. Oto więc rzecz ułożona.
PAN: Cóż znaczy, czy się człowiek godzi, czy nie, skoro prawo jest nieuniknione?