— Być może.

— Że gdyby się było stało wedle sprawiedliwości, wizyta w Châtelet należała się nie mnie, ale tobie.

— Być może... Toteż, sądzę, iż niebezpieczeństwu, w jakim się wówczas znalazłem, zawdzięczam obecną zmianę obyczajów. Ach, drogi Ryszardzie, ileż mi to dało do myślenia i jakżeż się odmieniłem!

— Dama, z którą ojciec przyjechał, jest urocza.

— Nie mam już oczu na te powaby.

— Co za kibić!

— To mi się stało zupełnie obojętne.

— Co za okrągłości!

— Prędzej czy później woli się człowiek wyrzec przyjemności, której zażywa jakoby na szczycie dachu, z obawą skręcenia karku przy każdym poruszeniu.

— Rączki najpiękniejsze w świecie.