KUBUŚ: Miałeś pan wielkie szczęście, albo też wzięli się bardzo niezręcznie do rzeczy.

PAN: Ale zdaje mi się, że chrypka zelżała i mówisz o wiele swobodniej.

KUBUŚ: Tak się panu zdaje, ale tak nie jest.

PAN: Nie mógłbyś tedy podjąć historii swoich amorów?

KUBUŚ: Nie.

PAN: I jesteś zdania, abym ja dalej snuł historię moich?

KUBUŚ: Jestem zdania, aby uczynić pauzę i zajrzeć do bukłaczka.

PAN: Jak to! przy twoim bólu gardła dałeś napełnić bukłaczek?

KUBUŚ: Tak, ale, do wszystkich par diabłów, ziółkami; dlatego też nie mam w głowie ani krzty myśli, jestem doszczętnie głupi; i dopóki w bukłaczku będą jeno ziółka, zostanę głupi.

PAN: Co ty robisz?